Tym, co wzbudziło moje zainteresowanie książką „Nie wierz we wszystko, co myślisz” Josepha Nguyena, był jej tytuł. Nie tylko jest chwytliwy i intrygujący, ale także wpisuje się w wiedzę, którą zdobywam podczas zajęć poświęconych psychoterapiom poznawczo-behawioralnym, z trzecią falą włącznie. Rzeczywiście nie powinno się wierzyć myślom bezwarunkowo. Część z nich stanowi produkt naszej podświadomości, przefiltrowany przez głęboko zakorzenione w nas przekonania, o których możemy nawet nie mieć pojęcia – i faktycznie zwykle nie mamy. Pisząc w skrócie: myśli to nie fakty, choć na co dzień rzadko to sobie uświadamiamy i w efekcie przyjmujemy je za fakty. A to często przysparza nam cierpienia.
Jednak sam tytuł książki „Nie wierz we wszystko, co myślisz” nie był jeszcze tym, co zadecydowało o ostatecznym sięgnięciu po nią. Czynnikiem decydującym okazały się recenzje czytelników na popularnym portalu do oceny książek. Powiedzieć, że są one mieszane, to jak nie powiedzieć nic. Mnóstwo w nich skarg, że pozycja Nguyena jest zbyt coachingowa, i to w tym najgorszym sensie. Negatywne komentarze kontrastują jednak z pozytywnymi – że książka daje do myślenia, pomaga człowiekowi w problemach, zawiera mądrość. Aż trudno mi było nie sięgnąć!
Szybko odkryłam, że „Nie wierz we wszystko, co myślisz” faktycznie jest pozycją specyficzną. Określiłabym ją jako „radykalnie duchową”, co jednak nie sprawia, że lektura pozbawiona jest sensu i niczego nie wnosi do życia. Wręcz przeciwnie – Nguyen w „radykalnie duchowy” sposób wykłada to, czego uczy się w ramach psychoterapii ACT. Myśli nie są tobą, tylko czymś w twojej głowie, co się pojawia. Jeżeli podejmujesz z nimi grę i angażujesz się w nie, mogą przynieść ci cierpienie. Oczywiście nie wszystkie, ale u osób trafiających na psychoterapię – całkiem sporo. Myśli podszyte są negatywnymi przekonaniami o sobie, innych ludziach, świecie. Przechodzą przez filtry kompleksów, trudnych doświadczeń, wymagań, oczekiwań. Myśli to nie fakty, ale jeżeli za takie je uznajemy, a niosą one przykrą treść, cierpimy.
I to wszystko tłumaczy Nguyen, a przynajmniej ja tak to rozumiem. Natomiast moim zdaniem autor „Nie wierz we wszystko, co myślisz” zupełnie niepotrzebnie miesza do tego boskość, absolut, wszechświat i tak dalej. Być może taki rodzaj przekazu trafia do osób z rozwiniętą duchowością, jednak cała ta nadbudowa odsuwa treści przekazywane przez Nguyena od wiedzy naukowej, psychologicznej, takiej jak prezentowana w nurcie ACT.
Dodatkowo dla większej klarowności treści zastąpiłabym „myślenie” określeniem „rozmyślanie” – to mogłoby pomóc lepiej przyjąć książkę tym, którzy w krytycznych recenzjach wspomnieli właśnie o trudności w zrozumieniu, o co w ogóle autorowi chodzi. I rzeczywiście, Nguyen przez całą książkę naucza, jak nie myśleć, choć jednocześnie zaznacza, że będąc człowiekiem, nie da się nie myśleć. Gdyby tylko to jedno słowo zastąpić „rozmyślaniem” lub ująć tę kwestię w sposób opisowy, np. używając terminu „angażowanie się w myśli”, książka mogłaby być bardziej strawna dla tych, którzy narzekali.
Ostatecznie dla mnie książka „Nie wierz we wszystko, co myślisz” jest warta przeczytania. Osoby o rozwiniętej duchowości mogą ją pochłonąć w całości, a osoby przyziemne – jak ja – wystarczy, że przymkną oko na te wszystkie boskości i absoluty. W moim odczuciu to książka lekka i krótka, dzięki której można zrozumieć, dlaczego rozmyślanie nad wszystkim, co przyjdzie do głowy, prowadzi do krzywdy. Dostarcza też narzędzi, jak oderwać się od myśli. A jeżeli spodoba wam się to zagadnienie i będziecie chcieli pogłębić temat lub zapoznać się z nim od strony naukowej, psychologicznej, polecam sięgnąć po podręcznik psychoterapii ACT.
Olga Kublik
Joseph Nguyen, „Nie wierz we wszystko, co myślisz”, Purana, Lutynia, 2023.
Komentarze