Od lat prowadzone są badania i rozmowy na temat tego, jak dzieciństwo – przeżycia, doświadczenia, kontakty z innymi ludźmi, miejsce zamieszkania i tak dalej – wpływa na kształt dorosłego życia. W 1989 roku do ogólnoświatowej dyskusji włączył się Guy Corneau, wydając książkę „Nieobecny ojciec, zagubiony syn”. Co prawda trochę musieliśmy na nią poczekać, bo przetłumaczona na język polski i wydana została dopiero teraz – w połowie 2016 roku – ale jak to się czasem mawia, zadziałał efekt „dłuższego czekania, lepszego śniadania”. Ukazując się na rynku dopiero teraz, dogłębna analiza kanadyjskiego psychoanalityka ma szansę wpasować się w trend rozmyślania nad własnym życiem i przepracowywania zamierzchłych wydarzeń celem zrozumienia, dlaczego jesteśmy tacy, jacy jesteśmy.
Tytuł książki Corneau jest wskazówką co do tego, czego możemy się spodziewać po lekturze. Jak z niego wynika, autor skupia się na mężczyznach – ojcach i synach. Z własnych doświadczeń, wzbogaconych o opisy dostarczone przez osoby uczestniczące w terapii grupowej, snuje historie i składa fikcyjnych bohaterów. Rozważania dzieli na siedem części, z których pierwsza dotyczy bardziej ojców i omawia modele rodziny, kolejne zaś synów i ich zagubienia, strachu przed intymnością, odmian agresji, prób przełamania lodów.
Psychoanalityk już we wstępie tłumaczy, że „nieobecny ojciec” nie oznacza ojca, który zostawił swoją rodzinę i zniknął z życia dziecka. Jest to również „ojciec niedzielny”, tato-pijak, tato niezainteresowany swoim dzieckiem, zimny, agresywny... „Nieobecny ojciec” to w wielkim skrócie taki ojciec, który pozostawia w swoim dziecku pustkę i tęsknotę, jakiś wewnętrzny brak, nawet jeśli jest tuż obok. Co ważne, Corneau pisze o relacji ojciec-syn, ale część z zachowań i uczuć można zastosować do potomstwa obu płci. Ja na przykład – dziewczyna od trzeciej klasy podstawówki wychowywana wyłącznie przez matkę – z całą pewnością odnalazłam we fragmentach książki siebie.
„Nieobecny ojciec, zagubiony syn” nie jest powieścią. Nie powiedziałabym też, że poradnikiem, jak powszechnie klasyfikuje się tę książkę. Psychologicznym dokumentem? Eksperymentem? Może. Nazewnictwo takie jednak odstrasza. Czytelnik pomyśli „eee, nie, to będzie za trudne” i odłoży ją z powrotem na półkę, przez co być może popełni duży błąd. Treść omawianego tu dzieła wcale nie jest trudna ani nieprzystępna. Z racji rozdziałów przeplatanych opowieściami fikcyjnych, ale wzorowanych na prawdziwych mężczyznach bohaterów jest niemal jak powieść. Albo jak biografia z dużą dawką psychoanalizy. Ponadto książkę czyta się łatwo i przyjemnie, nie znajdzie się w niej fragmentów niezrozumiałych lub trudnych. Z tego powodu polecam ją nie tylko osobom zainteresowanym autoanalizą, ale... wszystkim. Kobietom i mężczyznom w każdym wieku, na każdym etapie życia. Przede wszystkim jednak, oczywiście, ojcom.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Guy Corneau, Nieobecny ojciec, zagubiony syn, Warszawa, Zwierciadło 2016
Komentarze