Ta książka jest HOT i chociaż maj zapowiada się deszczowy i chłodny, to dzięki powieści Eweliny Dobosz z pewnością zaznacie potężnych uderzeń gorąca. Niekoniecznie na twarzy…
Emily pracuje w prestiżowej nowojorskiej kancelarii, gdzie, jak sama twierdzi, utrzymuje się tylko dlatego, że ma romans ze swoim szefem. Kobieta nie wierzy w siebie i swoje umiejętności i nie ma zbyt dobrego zdania o sobie. Pewnego dnia, aby się zrelaksować i zapomnieć o bagnie, w którym tkwi, wyrusza w miasto, gdzie spotyka tajemniczego Igora… No właśnie. Igor. Nieziemsko przystojny, bogaty, intrygujący człowiek – zagadka. Mężczyzna musiał zmienić tożsamość i opuścić Polskę po tym, jak oskarżono go o zamordowanie żony. Teraz mieszka w jednym z nowojorskich apartamentowców, gdzie ukrywa się przed światem i skąd próbuje dowiedzieć się prawdy o tym, kto i dlaczego próbuje go wrobić. Kiedy na jego drodze staje Emily, wie, że jemu też stanie…wielokrotnie. Para na początku wymienia się pikantnymi smsami. Słowa szybko zamieniają się w czyny, a para ląduje w łóżku. To miała być jednorazowa przygoda, ale kochankowie nie potrafią o sobie zapomnieć i wikłają się w gorący romans. Jak zakończy się ten niespodziewany wybuch namiętności? Czy Igorowi uda się oczyścić z zarzutów? Jaki będzie finał tej historii?
Wierzcie mi, będzie się działo! „Nowa tożsamość” jest połączeniem kryminału i romansu, gdzie zdecydowany prym wiedzie romans. Powieść skupia się głównie na relacji Igora i Emily, ale nie oznacza to, że zagadka śmierci byłej żony bohatera jest mało ważna. Absolutnie nie! Dodaje ona smaczku całej historii, wprowadza niemały zamęt i naprawdę wciąga. Ostatnie strony powieści dosłownie paliły mi się w rękach. Przewracałam je jedna za drugą najszybciej jak mogłam, byleby tylko poznać zakończenie. A te wbija w fotel.
Tym, na co warto zwrócić uwagę przy okazji tej książki, jest erotyka. Czytam i piszę recenzję nie od dziś i doskonale wiem, że dobry erotyk jest jak biały kruk – zdarza się niezwykle rzadko. Bardzo łatwo bowiem zrobić z niego literackie porno, szczególnie gdy autorka w co drugiej linijce wulgarnie nazywa narządy rozrodcze, a seks opisuje jakby chodziło o ubój przemysłowy. Z drugiej strony – zbytnia powściągliwość może narazić książkę na śmieszność i sprawić, że lekturze zamiast pąsów i mokrych majtek towarzyszyć będzie salwa śmiechu. Powiedzcie, drogie panie, czy potrafiłybyście zachować powagę po tekście: „I on wtedy swoją męskość, hyc, pod jej spódnicę”? Ja nie umiałam. Ewelina Dobosz, moim skromnym zdaniem, dokonała czegoś, co udaje się nielicznym. W powieści nie brakuje gorących scen, ale z drugiej strony - nie ma ich w każdym rozdziale, a to z kolei sprawia, że czytelnik nie czuje się znudzony, gdyż nawet seks dawkowany w zbyt dużych ilościach może stać się dla lektury zabójczy. Zbliżenia bohaterów są pikantne, ale nie wulgarne; ich flirt bywa czasem agresywny, czasem wysublimowany; a sam stosunek – jak to w życiu – czasem długi i spokojny, poprzedzony grą wstępną, a czasem krótki i intensywny. Między bohaterami naprawdę jest chemia; a iskry lecą jak korki od szampana w Sylwestra.
Jestem niezwykle usatysfakcjonowana lekturą. Podobała mi się w niej naturalność, niewymuszoność; bohaterowie z krwi i kości; co i rusz przyspieszająca akcja oraz żywe dialogi. Nie ma tu długich mów okraszonych wyrafinowanymi metaforami czy kwiecistymi porównaniami, jest za to język potoczny naszpikowany ripostami, żartami, wulgaryzmami w zależności od sytuacji.
Uwielbiam czytać. Najchętniej wybieram kryminały, powieści historyczne czy literaturę faktu. Nie ma jednak co ukrywać - każda kobieta, nawet najbardziej zatwardziała i zimna fanka horrorów – ma ochotę od czasu do czasu przeczytać coś pikantnego i erotycznego. Coś, co sprawi, że nie będzie mogła usiedzieć z podniecenia i nadmiaru emocji. Jeśli masz chęć na taką właśnie lekturę, sięgnij po „Nową Tożsamość”. Gwarantuję, że po jej przeczytaniu poczujesz się jak po dobrym seksie. Kto wie, może skusisz się na papieroska?
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Ewelina Dobosz, „Nowa tożsamość” Wydawnictwo Kobiece, Białystok, 2020
Komentarze