Jaka jest najważniejsza książka w domu oprócz Encyklopedii Powszechnej PWN? Oczywiście Biblia! Podejrzewam, że większość z nas – wierzących czy też nie – posiada ją w swoim podręcznym księgozbiorze. Każdy człowiek, który posiada chociażby minimum erudycji zna przesłanie Starego Testamentu i wie kim byli Noe, Abraham czy Jonasz. W publikacji wydawnictwa Novae Res nie znajdziemy jednak fragmentów Biblii, ale jej parafrazy ujęte w żartobliwy, a miejscami wręcz w prześmiewczy sposób.
Lektura podzielona jest na kilka zagadnień. Opisuje ona m.in. historię potopu, budowę Wieży Babel, zniszczenie Sodomy i Gomory oraz dzieje biblijnych mędrców. Autor z zupełnie innej strony pokazuje nam biblijny świat. Zaprezentowane postacie i wydarzenia nie mają nic wspólnego ze wzniosłością; wręcz przeciwnie – są do bólu zwyczajne, ludzkie.
Sprowadzenie Biblii ze sfery sacrum do profanum, pozbawienie jej całej alegoryczności, symboliki, a co za tym idzie – przesłania, było według mnie niezbyt trafnym zabiegiem. Istnieją takie książki, których nie można sprowadzać do wspólnego mianownika z beletrystyką , ponieważ tracą przy tym swój urok. Tak miało miejsce i w tym przypadku. Oczywiście przedstawienie Biblii w sposób zabawny, żartobliwy wydaje się być ciekawym, innowacyjnym zabiegiem, dlatego też bardzo chciałam przeczytać tą książkę. Jednak sam sposób wykonania trochę mnie rozczarował. Myślałam, że będą to jakieś zabawne skecze z udziałem biblijnych postaci na wzór „Żarłocznej Ewy” z „Teatrzyku Zielona Gęś” Konstanta Ildefonsa Gałczyńskiego.
Podczas lektury miałam nieodparte wrażenie, że autor za bardzo skupia się na rzeczach mało istotnych i snuje dywagacje na tematy, które z punktu zwykłego czytelnika nie mają żadnego znaczenia. Tak się dzieje chociażby w rozdziale poświęconym Arce Noego. Artur Niesłuszny przez kilka stron opisuje zalety i wady konstrukcyjne statku oraz dowodzi, że w tamtych czasach niemożliwością było jego skonstruowanie. A przecież nie o to chodzi! Historia potopu, Noego oraz jego synów pokazuje nam zgoła co innego. W ogóle wszystkie opowieści zawarte w Biblii mają uzmysławiać ludziom pewne wzorce zachowania, przekazywać naukę. Uważam, że rozważania na temat łodzi czy cegieł, z których zbudowano Wieżę Babel nie są warte tylu stron druku.
Jedyne co mnie zaskoczyło to rymowanki zatytułowane „Od raju utraconego – o czym strofy pierwsze, aż do Ziemi Obiecanej…”, które wieńczą całą lekturę. Są to barwne, dowcipne wierszyki opowiadające to wszystko, co zostało w tej książce poruszone w poprzednich rozdziałach. Jak dla mnie całość mogłaby się składać tylko z tych wierszy.
Książka nie zachwyciła mnie. Po jej przeczytaniu czułam się przytłoczona. Miałam wrażenie, że przedstawione tam historie były z jednej strony dość spłycone, a z drugiej zbyt przeładowane wiadomościami i męczącymi wywodami o niczym.
Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)
Artur Niesłuszny, „Opowieści biblijne na wesoło”, wyd. Novae Res, Gdynia, 2015 r
Komentarze