„Ostatni całus dla mamy” – recenzja

Recenzja książki „Ostatni całus dla mamy”.
Poruszająca historia nastoletniej matki.

Nastoletnie matki nie są dobrze postrzegane przez społeczeństwo i budzą zazwyczaj albo litość, albo odrazę. Można pod ich adresem usłyszeć wiele bolesnych uwag, spośród których „puszczalską” można zaliczyć do tych najlżejszych. Mało kto docieka przyczyn takiego stanu rzeczy. Mało kto chce zrozumieć i podać pomocną dłoń.

Jedną z tych, co się zainteresowała i bezinteresownie pokochała, jest Casey Watson – autorka powieści pt. „Ostatni całus dla mamy”. Kobieta wraz z mężem prowadzi dom zastępczy dla tych dzieci, które w opinii opieki społecznej sprawiają największe problemy wychowawcze. Jednak dla państwa Watsonów są to dzieci najbardziej skrzywdzone, które nigdy nie doświadczyły prawdziwej i szczerej miłości. Autorka od wielu lat niesie pomoc tym odrzuconym i niechcianym oraz w bardzo przejmujący sposób opisuje ich perypetie.

Bohaterką tej historii jest Emma – żywiołowa czternastolatka, która oprócz marzeń o przyszłości oraz typowych dla swojego wieku rozterek ma też… synka Romana. Chłopczyk od razu podbija serca członków rodziny. Niestety, jego matka zachowuje się nieodpowiedzialnie, a bardziej niż synem przejmuje się swoim życiem towarzyskim. Casey wie, że jeżeli dziecko ma z nią zostać, dziewczyna musi udowodnić opiece społecznej, że jest w stanie sprostać zadaniom wpisanym w rodzicielstwo. Kobieta na wszelkie sposoby stara się pomóc Emmie dojrzeć do roli matki. Jednak, jak mówi stare porzekadło, „Im dalej w las, tym więcej drzew”. Okazuje się, że problem jest bardziej złożony. Nastolatka musi nie tylko nauczyć się samodzielnego wychowywania swojego synka, ale radzenia sobie z własnymi demonami – odrzuceniem przez biologiczną matkę alkoholiczkę, brakiem poczucia własnej wartości oraz samotnością.

Casey robi co w jej mocy, aby Emma mogła w przyszłości stworzyć ciepłą, kochającą się rodzinę. Namawia dziewczynę na powrót do szkoły, zapisuje na terapię dla młodych mam i krok po kroku stara się wraz z nią przebrnąć przez trudny macierzyństwa. Mogłoby się wydawać, że wszystko idzie w dobrym kierunku i nic nie może zmącić spokoju dziewczyny. Niestety, wszystko ulega zmianie, kiedy na horyzoncie pojawia się zwolniony z więzienia chłopak Emmy – Tarim…

Nie zdradzę, co będzie dalej oraz jak potoczą się losy Emmy, małego Romana i Tarima. Mogę tylko powiedzieć, że bolesne przeżycia wiele nauczą młodą matkę oraz pozwolą jej dostrzec jak ważna jest bezgraniczna miłość najbliższych.

Po przeczytaniu powieści płakałam jak bóbr, a chwilę później pobiegłam do księgarni po to, żeby kupić sobie inne powieści Casey Watson, której osoba stała mi się bardzo bliska. Zastanawiam się czy ja potrafiłabym tak przygarniać, kochać, ratować z narażeniem zdrowia swojego i bliskich obce dzieci. Do tego trzeba mieć ogromny dar. Powołanie. Cierpliwość i umiejętność odstawienia swojego egoizmu na boczne tory. Z tego też powodu chylę czoła przed autorką i w głębi ducha dziękuję, że jeszcze są na tym świecie tacy ludzie.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Casey Watson, „Ostatni całus dla mamy”, wyd. Amber, Warszawa, 2015 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat