„Patyk” – recenzja

Recenzja książki „Patyk”.
Historia o tym, jak jedno zdarzenie możne wpłynąć na resztę życia. Zmienić kurs naszej wędrówki i postrzeganie tego, co minione.

Na rynku wydawniczym właśnie ukazała się powieść, której okładka – projekt Tomka Budzynia – przykuwa wzrok zestawieniem dwóch kolorów: czarnego i pomarańczowego. W czasach popularności serialu „Orange Is The New Black” oraz powszechnie dostępnej wiedzy o nadużyciach stosowanych w obozie Guantanamo, większość czytelników skojarzy owe barwy z więzieniem. A jeśli kolory nie przywiodą na myśl odpowiednich obrazów, na dobry tor naprowadzą odbiorcę wielkie litery umieszczone na okładce, składające się w napis: „Zaatakował od tyłu. Jedną rękę położył mi na ustach, drugą złapał w pasie i przyciągnął do siebie. Dyszał mi w ucho. Trwała nieruchomo w potrzasku, ale...”. Narracja się urywa, a my możemy przypuszczać, że bohaterce udało się uciec, więcej nawet – że udało jej się obronić, przez co sama popełniła zbrodnię i została ukarana.

Tak. „Patyk”, bo o tej powieści mowa, ma mocny początek. Nie trzeba nawet uchylać okładki i sprawdzać pierwszych stron, żeby wiedzieć, że będzie interesująco i nietypowo. Hanna Samson – polska psycholożka, terapeutka i trenerka, autorka serii znanych i lubianych książek, w tych chociażby „Domu wzajemnych rozkoszy” czy „Miłość. Reaktywacja” – zdecydowanie postarała się, aby nie było nudno.

A że nudno nie jest, dowiadujemy się, gdy tylko skończymy podziwiać okładkę i wczytamy się w treść. Pierwszoosobowa narracja bohaterki sprawia, że mamy do czynienia z czymś na kształt pamiętnika. Poznajemy fragment życia kobiety, począwszy od felernego zdarzenia, z którym zapoznały nas zdania na okładce, kończąc na... tego oczywiście nie zdradzę, mogę jedynie uchylić rąbka tajemnicy i napisać, że zakończenie „Patyka” jest niespodziewane, a przez to trudno jednoznacznie określić, czy satysfakcjonujące, czy nie. Kiedy do niego dotarłam, zaczęły we mnie walczyć dwie natury: dobra i zła. Myślę, że poziom zadowolenia z takiego obrotu spraw będzie zależał od tego, która strona natury wygra w waszym przypadku.

Książka została napisana językowo pięknie, a do tego prosto. Wszystko da się zrozumieć – jest to rodzaj miękkiej psychologii – a przez treść płynie się jak przez przejrzysty strumyk. Stron jest lekko ponad dwieście, ale kartki są małe, czcionka zaś dość duża. W połączeniu z wartką i interesującą akcją, daje to wynik powieści przeczytanej w jeden, dwa, góra trzy dni – w zależności od czasu poświęconego na lekturę.

Poza rozrywką, którą „Patyk” mi dostarczył, w powieści odnalazłam również wiele życiowych prawd. Błahych sytuacji, których na co dzień się nie zauważa. Na które się złościmy, ale nawet nie wiemy dlaczego. Wchodząc w skórę bohaterki, która przez tych kilka dni życia odkrywa świat na nowo i uczy się prawdy o nim, sami możemy co nieco odkryć. A przy okazji wynotować cytaty, które dziwnym trafem świetnie pasują do naszego życia. Weźmy na przykład fragment o tytułowym patyku, który przykłada się do strumyka wody i zmienia jego bieg. Tak dziecinnie proste, a tak prawdziwe.

Na koniec jeszcze dwa zdania: jestem pod wrażeniem. „Patyk” to kawał dobrej polskiej literatury.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Hanna Samson, Patyk, Kraków, Znak Literanova, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat