„Plaga samobójców” – recenzja

Recenzja książki „Plaga samobójców”.
Witajcie w świecie przyszłości, gdzie wasze kroki bacznie obserwuje Program. Tu nigdy nie wolno przestać się uśmiechać, zdradzić prawdziwych emocji, okazać człowieczeństwa.

Na rynku właśnie ukazała się powieść „Plaga samobójców”, która jest pierwszą częścią cyklu z pogranicza sci-fi i romansu o nazwie „Program”. Autorka – Suzanne Young – jest amerykańską nauczycielką języka angielskiego w klasach licealnych, która z mroźnego Nowego Yorku przeniosła się do Arizony, by tam kontynuować przygodę z pisaniem, a także nie zamarznąć na śmierć, jak żartobliwie napisała na swoim blogu. Powieść ta jest pierwszą i póki co jedyną jej książką przetłumaczoną na język polski. Można się jednak spodziewać, że nakładem wydawnictwa Feeria ukażą się także kolejne części.

„Plaga samobójców”, jak można się domyślić po przeczytaniu samego opisu, jest opowieścią skierowaną do młodzieży. Na powierzchnię wypłynęła na fali popularności serii takich jak „Zmierzch” – horror-romans, „Igrzyska Śmierci” – sci-fi-romans, „Niezgodna” – sci-fi-romans, czy też „Mroczne Umysły” – sci-fi-romans. To kolejna historia, której główną bohaterką jest młoda dziewczyna, niewpasowana w otaczający ją świat i reagująca buntem na zaplanowany dla niej los. W tym wypadku mamy do czynienia z rzeczywistością, w której rozszalała się epidemia samobójstw wśród nastolatków. Jedynym rozwiązaniem problemu zdaje się być Program – system opieki medycznej, który zamyka chorą młodzież w ośrodkach, a następnie usuwa im pamięć o rzeczach, które powodowały depresję i myśli samobójcze. Brzmi niewinnie, prawda? Osoby po wyjściu z ośrodków są jednak wydrążone, pozbawione przeszłości i zlęknione. Nikt nie chce tam trafić i przestać być sobą, a już na pewno nie Sloane – główna bohaterka. Na jej nieszczęście najpierw choruje brat, przyjaciółka, później chłopak przyjaciółki, a na końcu jej własny chłopak. Depresja zdaje się zbliżać wielkimi krokami, wciągając mackę i po nią.

Powieść podzielona została na trzy części: „Odrętwiała”, „Program” i „Szkoda, że tu jesteś”. Całość liczy aż czterysta pięćdziesiąt pięć stron, ale czyta się ją błyskawicznie. Język jest prosty i przyjemny, a zdania poprawne gramatycznie. Treść zaś jest atrakcyjna i budząca w czytelniku chęć sięgnięcia po więcej, a to chyba najważniejsza cecha książek będących częściami cyklu. Tu jednak pojawia się pierwsza i jedyna smutna wieść, o której wspomniałam już we wstępie recenzji. „Plaga samobójców” jest najnowszą i jedyną książką przetłumaczoną na język polski. Jeśli się w niej zakochacie, na ciąg dalszy będziecie musieli sporo poczekać. Uważam jednak, że warto. Podobnie jak wymienione wcześniej „Mroczne Umysły”, seria przypadła mi do gustu i na pewno będę z niecierpliwością wypatrywać kontynuacji.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Suzanne Young, Plaga samobójców, Feeria, Łódź 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat