„Polska w anegdotach” – recenzja

Recenzja książki „Polska w anegdotach”.
„Polska w anegdotach” autorstwa Wojciecha Wierciocha i Jolanty Szymskiej-Wiercioch to książka, która podchodzi do naszej codzienności jak do pieroga: z czułością, ale i z zamiarem sprawdzenia, co siedzi w środku, nawet jeśli jest to mieszanka nie do końca przewidywalna.

Autorzy – małżeński duet z zacięciem humorystycznym – od lat zajmują się popularyzacją historii, kultury i ludzkich dziwactw w lekkiej, gawędziarskiej formie. Wiercioch, doświadczony dziennikarz i felietonista, znany z tropienia absurdów, a Szymska-Wiercioch, pedagożka i animatorka kultury, tworzą tandem niezwykle zgrany.

Książka jest niczym podróż przez Polskę na hulajnodze – szybka, zwinna i z ryzykiem wybuchu śmiechu, zwłaszcza gdy skręcamy w boczne ścieżki historii. Autorzy serwują anegdoty o znanych postaciach, mniej znanych bohaterach i zapomnianych dziwakach, którzy zasłużyli, aby ktoś wreszcie zdmuchnął z nich kurz jak z rodzinnego albumu. Trafiamy tu na polityków mylących protokół dyplomatyczny z przepisem na bigos, artystów tworzących dzieła wielkie i kuriozalne oraz wynalazców, którzy potrafili wymyślić wszystko oprócz tego, co naprawdę potrzebne.

Ciekawostek jest tu tyle, że można nimi obdzielić cały semestr wykładów. Dowiemy się, dlaczego pewien siedemnastowieczny magnat organizował uczty, na których zamiast toastów wygłaszano długie komplementy, oraz jak w galicyjskim miasteczku powołano pierwszą „komisję od uśmiechu publicznego”. Jest też opowieść o lokalnym nauczycielu, który twierdził, że jego metoda nauki alfabetu polega na jednoczesnym śpiewaniu i podskakiwaniu, bo „ruch sprzyja rozumowi”. Takie perełki błyszczą jak monety znalezione w kieszeni dawno nieużywanego płaszcza.

Urokliwy jest też rozdział o zwyczajach Polaków, które dziś brzmią jak scenki z kabaretu historycznego. Autorzy opisują choćby XIX-wieczne zawody w parzeniu kawy – rywalizację tak poważną, że mogłaby trafić na igrzyska w kategorii „najlepsza pianka”. Jest też historia burmistrza, który przeprowadził reformę ruchu ulicznego polegającą głównie na zmianie kierunku jazdy jednego konia oraz właściciela gospody, który twierdził, że jego rosół leczy polityczne konflikty szybciej niż długa debata.

Ton książki jest lekki jak wata cukrowa i równie słodki, choć potrafi zaskoczyć trafną obserwacją. Anegdoty tworzą barwną panoramę kraju, w którym śmiech bywa narzędziem terapeutycznym, a humor – sposobem na przetrwanie każdej zawieruchy. Autorzy pokazują, że Polacy od zawsze żartowali nawet wtedy, gdy świat walił się na głowę. Ta umiejętność dostrzegania komizmu w codzienności sprawia, że lektura przypomina rozmowę z dowcipnym znajomym, który potrafi wyjaśnić historię lepiej niż niejeden profesor.

Dla kogo jest ta książka? Dla wszystkich, którzy chcą wiedzieć więcej, ale nie chcą rezygnować z dobrego śmiechu. Dla miłośników historii, studentów, nauczycieli i tych, którzy wolą fakty doprawione szczyptą ironii. „Polska w anegdotach” sprawdzi się jako prezent, poprawi humor i udowodni, że nasza historia jest bardziej kolorowa, niż sugerowałyby podręczniki. To także świetna propozycja dla osób, które chcą spojrzeć na Polskę z dystansu – łagodnego, życzliwego i pełnego humoru.

Co czyni ją wyjątkową? Polska staje się w niej bohaterem komediowym, który potrafi rozśmieszyć, wzruszyć i zaskoczyć. Sięgnij po tę książkę, jeśli chcesz odkryć, że śmiech to nie tylko zdrowie – to także sposób na zrozumienie siebie i swojego miejsca w tej barwnej, nieprzewidywalnej krainie. Ta lektura przypomina, że w dziwnych historiach jest ciepło!

Joanna Sieg-Ulanowicz

Wojciech Wiercioch, Jolanta Szymska-Wiercioch, „Polska w anegdotach”, Wydawnictwo MG, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat