„Rozmowy z niebem” – recenzja

Recenzja książki „Rozmowy z niebem”.
„Nawet jeżeli pociechy udziela niebo, to pomocy oczekuje się od ludzi”

Kiedy czytałam książkę Theresy Cheung przypomniała mi się pewna historia, która przydarzyła mi się przed laty. Szłam wtedy zdołowana. Egzamin niezdany, chłopak odszedł z inną, a jakby tego było jeszcze mało telefon zepsuł się, kiedy chciałam zadzwonić do przyjaciółki. I nagle, nie wiadomo skąd pojawił się starszy mężczyzna, który zaczął mnie pocieszać. Jego słowa okazały się balsamem dla mojej zbolałej duszy. Pomyślałam, że to chyba jakiś znak i zamiast rozpamiętywać to co było, należy się skupić na tym, co może nadejść.

Podobne opowieści, tyle że bardziej magiczne, są zamieszczone w „Rozmowach z niebem”. Książka jest niezwykła w dwójnasób. Po pierwsze – dotyka tematów pozaziemskich, bo przedstawia zbiór opowieści o kontaktach ze zmarłymi. Po drugie – została napisana przez czytelników Theresy Cheung. Na początku miałam wrażenie, że lektura jest łudząco podobna do czytanej przeze mnie niedawno książki „Drzwi do nieba” Patricii Pearson. Jednak Cheung na dalszy plan odsuwa teoretyczne rozważania na temat życia po śmierci, a skupia się na opowieściach, które przysłali jej czytelnicy z całego świata. Wszystkie wydają się być potwierdzeniem, że niebo istnieje, aniołowie czuwają, a nasi bliscy zmarli są cały czas niedaleko nas. Jak inaczej można wyjaśnić obecność motyli w środku zimy, pojawiający się zapach perfum zmarłej babci, pocieszenie spływające po usłyszeniu śpiewu nieżyjącej już żony? Z pewnością można byłoby znaleźć jakieś racjonalne wytłumaczenie niektórych przypadków, ale czy warto? Czasem trzeba po prostu uwierzyć.

Przedstawione opowieści niosą pociechę tym, którzy stracili w życiu sens, przeżywają żałobę lub zmagają się z jakąś ciężką sytuacją życiową. Okazuje się, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a pogrążenie się w smutku i depresji jest najgorszą z możliwych opcji. Lęk bowiem odbiera człowiekowi wolność i paraliżuje mocniej niż kalectwo.

Autorka stara się nam udowodnić, że istnienie człowieka nie jest ograniczone ani czasem, ani wiekiem, ani wyznawaną religią. Nie wytyczają go też ramy państwa ani świata. Jedyne, co nas ogranicza, to nasze uprzedzenia i ograniczenia. Tak naprawdę każdy z nas ma szansę rozpocząć swoją rozmowę z niebem, jeżeli tylko otworzy serce i wytęży zmysły. Nie spodziewajmy się jednak, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki spłynie na nas oświecenie lub pojawi się duch, który rozwiąże wszystkie problemy. Na kontakt z tamtym światem trzeba niejednokrotnie pracować wiele lat, wykazać się cierpliwością i czujnością, ponieważ nie wiemy, jaki znak niebo przeznaczyło specjalnie dla nas.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Theresa Cheung, „Rozmowy z niebem”, wyd. MUZA, Warszawa, 2016 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat