Tamara jest dorosłą kobietą, która od wielu lat mieszka w Paryżu. Ma tam rodzinę, przyjaciół, swoją kwiaciarnię. Stara się zapomnieć, że ma matkę. Dorosłość i niezależność bohaterki nie pozwalają nabrać dystansu do minionych wydarzeń; nie pozwalają zapomnieć o odtrąceniu i samotności. Z ran kobiety nieustannie sączy się krew.
Wszystko zmienia się, kiedy Tamara odbiera telefon z wiadomością o dziwnej nieobecności matki – znanej pisarki. Kierowana przeczuciem, przyjeżdża do małej miejscowości Grzmoty, żeby odnaleźć zaginioną rodzicielkę. Tam próbuje znaleźć jakiś ślad, który pomógłby odkryć przyczyny tajemniczego zniknięcia. Niestety, zadanie okazuje się dość skomplikowane i niezbyt bezpieczne….
Magdalena Kawka okazała się doskonałą… portrecistką. W swojej książce bardzo pieczołowicie, z ogromną wnikliwością i wyczuciem odmalowała wizerunek matki. Na początku panią Małgorzatę Zawistowską poznajemy przez pryzmat wspomnień Tamary. Kobieta jawi się jako osoba bezduszna, samolubna, dbająca bardziej o swoich nieistniejących, książkowych bohaterów niż o własną córkę. Jednak wraz z przybyciem Tamary do Grzmotów, matka zaczyna zyskiwać ludzką twarz. Okazuje się, że jest osobą bardzo zaangażowaną w życie miejscowej ludności. Pomagała wielodzietnym rodzinom, znalazła pracę bezrobotnemu poloniście, a nawet przygarnęła bezdomnego kotka. W świetle nowej wiedzy oraz odkryć, Tamara musi przewartościować to, co do tej pory było dla niej oczywiste i ponownie znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania.
„Rzeka zimna” to nie tylko powieść o trudnych relacjach matki i córki, ale także zaskakujący thriller okraszony nutką klimatu polskiej wsi. Napięcie budowane jest stopniowo. Intrygi i wychodzące na jaw kolejne fakty powodują, że czytelnik może czuć się nieco zdezorientowany. Wielokrotnie starałam się domyślić, co tak naprawdę stało się ze znaną pisarką. Niestety, równie często byłam zmuszana do zmiany koncepcji, gdyż z biegiem kolejnych wydarzeń to, co sobie wyobraziłam, niekoniecznie zgadzało się z tym, co niósł nurt „Rzeki zimna”. Rozwiązanie pojawiło się dopiero na samym końcu, a cała konstrukcja powieści okazała się być zgrabną i logiczną układanką.
Powieść zawiera w sobie to, co w książkach lubię najbardziej – trudny temat, intrygę, psychologiczną grę, lokalny koloryt i fantastyczny język, którym autorka operuje wręcz po mistrzowsku. Czytanie tej książki sprawiło mi wiele przyjemności i miałam wrażenie, że oprócz Małgorzaty zostałam porwana ja. Po prostu wsiąkłam w fabułę.
Książka Magdaleny Kawki jest w sam raz do kawki. Nie do jednej, ale do kilku i to najlepiej mocnych, czarnych, z mleczkiem. Polecam gorąco!
Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)
Magdalena Kawka, „Rzeka zimna”, wyd. Replika, Zakrzewo, 2016 r.
Komentarze