Pamiętam te chwile, kiedy po niezielnym obiadku zasiadało się przed telewizorem, aby obejrzeć western emitowany na jedynce lub dwójce. „Siedmiu wspaniałych”, „Świat dzikiego zachodu” czy „Rio Bravo” - to tytuły, które pamięta chyba każdy z nas. Kowboje, strzelaniny, pościgi, saloony i piękne kobiety podane w XIX – wiecznej otoczce z Dzikim Zachodem w tle wydają się być ekscytujące i pociągające. I chociaż westerny kojarzą się dość sielsko i anielsko, to jako gatunek literacki nie są zbyt popularne. Czy „Smocze kły” przełamią ten impas?
W powieści przenosimy się do czasów, kiedy pocztę przewożą dyliżanse, w miastach panuje bezprawie, a bezwzględni Indianie napadają na bogu ducha winnych ludzi. W tych czasach, dość nieprzyjaznych, trwa gorączka złota, wojsko prowadzi walki z czerwonoskórymi ludami, a dwóch profesorów robi wszystko, aby odnaleźć szczątki wymarłych gadów.
Głównym bohaterem powieści jest William Johnson – młodzieniec, któremu bliżej do pospolitego awanturnika aniżeli rozsądnego studenta. Na wskutek głupiego zakładu uczy się fachu fotografa, a następnie wraz z paleontologiem, profesorem Marshem, wyrusza w podróż swojego życia. Na wskutek pomyłki i przewrażliwienia profesora zostaje uznany za szpiega konkurencyjnej ekspedycji i pozostawiony sam sobie. Szczęście jednak nie opuszcza fotografa – amatora, który dołącza do zespołu Cope’a i dopiero wtedy poznaje smak prawdziwej przygody…
Michael Crichton to pisarz, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Spod jego pióra wyszły takie powieści jak: „Park Jurajski” czy „Kula”. Był też autorem scenariuszy filmowych oraz ich reżyserem. Powieść „Smocze kły” jest jedną z książek, które zostały odkryte i wydane po śmierci autora, od której minęło niedawno 10 lat.
„Smocze kły” to powieść dla koneserów; dla osób, które kręcą klimaty Dzikiego Zachodu, gorączki złota i dinozaurów; dla osób, które z sentymentem wracają do westernów z lat 60-tych i 70 – tych. Ja, czytając powieść, strasznie się męczyłam. Kolejne rozdziały dłużyły mi się niemiłosiernie, zresztą sama odwlekałam moment sięgnięcia po książkę. Nie podobał mi się „Park Jurajski”, nie przepadałam za tego typu powieściami. Uważam jednak, że jest to pozycja niezwykle wartościowa. Możemy dzięki niej wiele dowiedzieć się na temat prehistorycznych gadów i poglądów ówczesnych ludzi na religię i teorię ewolucji Darwina, która przewija się przez całą powieść.
Jeżeli ktoś uwielbia pisarstwo Crichtona, a „Park Jurajski” obejrzał już kilkakrotnie, na pewno się nie zawiedzie.
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Michael Crichton, „Smocze kły”, wyd. Rebis, Poznań, 2018 r.
Komentarze