„Spacer po emocjach” – recenzja

Recenzja książki „Spacer po emocjach”.
Brak dostępu lub utrudniony dostęp do emocji. Brzmi jak problem dotyczący zaledwie garstki ludzi? Nic bardziej mylnego.

Nowoczesne społeczeństwo – na czele z młodymi pokoleniami – jest przewrażliwione, nadmiernie emocjonalne. Zamiast kierować się zdrowym rozsądkiem, albo jakimkolwiek rozsądkiem, ulega rozmaitym stanom emocjonalnym. Tak przynajmniej słyszę i czytam. Jeżeli w społeczeństwie pojawia się problem braku dostępu do emocji lub zaburzonego odczuwania emocji, zdaje się dotykać jedynie starszych pokoleń.

Tyle że to wszystko nieprawda, stereotyp. Już na wstępie warto zaznaczyć, że nawet osoba określana jako skrajnie emocjonalna może… nie mieć dostępu do prawdziwych, pierwotnych emocji. Złość to nie zawsze złość – może się pod nią kryć chociażby lęk lub smutek. Ponieważ jednak bać się ani smucić nie wypada, lepiej okazać emocję zastępczą, taką jak złość. W wieloletnim toku socjalizacji złościmy się w zastępstwie tak często, że w końcu rozłączamy się z tym, co czujemy naprawdę.

„Spacer po emocjach” Dominiki Pawlik-Pydy jest książką, która stanowi praktyczne narzędzie w procesie odzyskiwania dostępu do swoich rzeczywistych emocji, a także szerzej: odzyskiwania kontaktu z samym sobą. Zgodnie z tytułem pozwala przyjrzeć się swoim emocjom, co czasem oznacza wręcz dokopywanie się do nich. Autorka porusza także zagadnienie stresu, nierozerwalnie związanego z emocjami. Dalej zaprasza czytelnika do przyjrzenia się myślom, przekonaniom, celom i etapom życia, zwłaszcza aktualnemu etapowi, jako że teraźniejszość to jedyne, na co mamy wpływ tu i teraz.

Zgodnie z zamysłem Pawlik-Pydy „Spacer po emocjach” jest przewodnikiem. Dodałabym, iż także zeszytem ćwiczeń. Zadań do wykonania jest w nim mnóstwo, co bardzo mi się podoba i co doceniam. Ćwiczenia oparte są m.in. na technikach psychoterapii CBT, ACT i TSR, o czym autorka poinformowała we wstępie i co widać po sposobie formułowania treści zadań. Z jednej strony wydają się łatwe, z drugiej jednak zachęcam czytelników do dawkowania sobie zarówno lektury, jak i samych ćwiczeń. Jeżeli sięgacie po tę książkę, aby uzyskać dostęp do emocji lub odbudować nadwyrężoną nić pomiędzy emocjami a umysłem, pośpiech w wypełnianiu zadań nie ma sensu. Uważam, że na pytania warto odpowiadać, i to w formie pisemnej, a potem zabierać odpowiedzi ze sobą – w głowie – na spacer, pod prysznic, do kuchni podczas gotowania obiadu. To właśnie w chwilach relaksu umysłu może się okazać, że wcześniej udzielona odpowiedź nie jest właściwa bądź pełna. Otwartość na poprawianie notatek sprzyja dokopywaniu się do głębi swoich emocji.

Na koniec chciałabym docenić „Spacer po emocjach” za obecność ćwiczeń osadzających czytelników w ciele. Nie każdy wie, że emocje zawsze manifestują się w ciele – dają pewne oznaki fizjologiczne, takie jak przyspieszone tętno, płytszy oddech czy ścisk w żołądku. Jeżeli człowiek ma wrażenie, że odczuwa emocję, ale zupełnie nie czuje jej w ciele, wytłumaczenia mogą być dwa – albo wcale nie odczuwa danej emocji, tylko myśli, że ją odczuwa, albo należy do grupy osób, które z różnych przyczyn utraciły kontakt z sygnałami płynącymi z ciała. Na szczęście „Spacer po emocjach” może się przydać w obu sytuacjach, więc nie trzeba wiedzieć tego z góry.

Owocnej podróży w głąb siebie!

Olga Kublik

Dominika Pawlik-Pyda, „Spacer po emocjach. Przewodnik w drodze do spokoju i pewności siebie”, Sensus, Gliwice, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat