„Stracona tożsamość” – recenzja

Recenzja książki „Stracona tożsamość”.
Nieidealna rzeczywistość nieidealnych ludzi.

Miłość przypomina kształtem sinusoidę – ma swoje wzloty, ma swoje upadki, ma swoje chwile, kiedy jest constans. Oczywiście nasz miłosny wykres najbardziej pnie się ku górze na samym początku. Pierwsze spojrzenia, pierwsze pocałunki, pierwszy dziki seks. Mogłoby się wydawać, że to nie my niesiemy miłość, ale miłość niesie nas na fali mieszanki pożądania i fascynacji. Jednak kiedy pierwsze i gwałtowne emocje opadną, zaczyna się zwyczajna rzeczywistość, której nie każda para potrafi sprostać.

Tak właśnie dzieje się w przypadku Igora i Emily. Para jest już po ślubie; ma syna. Emily jednak nie może pogodzić się z wydarzeniami sprzed dwóch lat i chociaż ma wsparcie w swoim mężu, odtrąca go. Kobieta przestaje angażować się w wychowanie syna, zaczyna uciekać w zakupoholizm, a między nią a Igorem coraz częściej dochodzi do spięć. Para zaczyna prowadzić dziwną grę; trochę na zasadzie robienia sobie na złość. Emily zatrudnia się w firmie prowadzonej przez byłego kochanka, a Igor – w odwecie – zaczyna coraz śmielej romansować z niezwykle  ponętną koleżanką z pracy. Co z tego wyniknie?

O ile po przeczytaniu „Nowej tożsamości” czułam wielkie WOW, o tyle po przeczytaniu jej kontynuacji… WOW po stokroć! Zazwyczaj szczęśliwe historie miłosne kończą się w chwili, kiedy para po pokonaniu miłosnych przeszkód, wyznaje sobie miłość i wyraża pragnienie pozostania razem na zawsze. A co dalej z bohaterami? Rzadko który autor chce brnąć w to dalej, bo – no właśnie – co ma pokazać? Dom? Dzieci? Pracę? Trudy dnia codziennego? Ewelina Dobosz postanowiła nie rozstawać się z Igorem i Emily (zresztą nie wiem, czy czytelniczki by jej na to pozwoliły), co zresztą okazało się strzałem w dziesiątkę. W tej powieści, mam wrażenie, tajemnic jest jeszcze więcej, seks przeplata się z namiętnością i zazdrością, a od emocji wre jak w ulu w środku lata. Jestem zachwycona drogą, którą autorka wybrała dla swoich bohaterów, choć spodziewałam się czegoś totalnie innego.

„Stracona tożsamość” to nie tylko sceny seksu i dialogi pełne napięcia; to także opowieść o walce o to, co dla każdego człowieka najważniejsze – o miłość, rodzinę, swój dom. Bohaterowie, niezwykle autentyczni, ewoluują, wchodzą w nowe role i choć muszą się zmienić, dopasować do zaistniałej sytuacji – tęsknią za tym, co było kiedyś.

Powieść idealnie sprawdzi się w roli umilacza ostatnich letnich dni i odskoczni od szarej codzienności. Po lekturze czułam się niesamowicie zrelaksowana i odprężona. Gwarantuję wam, że przygoda z Igorem i Emily nie będzie czasem straconym! Polecam.

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Ewelina Dobosz, „Stracona tożsamość”, Wydawnictwo Kobiece, Białystok, 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat