1772 rok i w ogóle koniec XVIII wieku - jak wiemy z historii Polski - nie był dla naszego państwa czasem szczęśliwym. Owszem, kultura, sztuka i oświata rozwijały się jak nigdy wcześniej. Powstała Szkoła Rycerska, Komisja Edukacji Narodowej; sam król obejmował mecenatem liczne przedsięwzięcia i organizował obiady czwartkowe, na których zapraszał uczonych, pisarzy i poetów. Niestety, pod względem polityczno – gospodarczym Polska już właściwie nie istniała. Państwo - osłabione pierwszym rozbiorem i licznymi konfliktami wewnętrznymi - było całkowicie zdestabilizowane i znalazło się pod orbitą wpływów sąsiadujących z nim mocarstw (głównie Rosji). I to właśnie w tym trudnym dla naszej państwowości czasie Jagna Rolska postanowiła umieścić fabułę swojej powieści „Tajemnice ogrodu Foksal”. Jak jej to wyszło?
Michał Hannibal – główny bohater – to malarz i typowy bawidamek. Pewnego wieczoru po malowaniu swoich pejzaży, wiedziony ogromną ciekawością, postanawia zajrzeć do nieotwartego jeszcze ogrodu Foksal. Hannibal bowiem od dłuższego czasu rywalizował z królewskim malarzem Canalettem i chce przekonać cię, czy ogród, o którym krążyły plotki, jest godzien obrazów dla króla. Niestety, tajna przechadzka zamienia się w przechadzkę pełną niespodzianek, bowiem znajduje młodą damę (która nie pamięta nic poza swoim imieniem) oraz trupa jakiegoś mężczyzny. Przerażony Michał postanawia szukać pomocy w pałacu hrabiny Cecylii Osnowieckiej, która jest dość nietypową, jak na tamte czasy, kobietą. Wyzwolona, szczęśliwa żona i kochanka, czerpie z życia pełnymi garściami, prowadzi bogate życie towarzyskie oraz szkołę dla młodych dziewcząt i dba o to, aby jej wychowanki stały się pewnymi siebie kobietami. Hrabina z ciekawością wysłuchuje historii malarza i postanawia zająć się sprawą trupa, natomiast znaleziona przez malarza Daniela zasila szeregi jej szkółki. Nieźle, co? A to dopiero początek niekończących się intryg, romansów i zagadek, z jakimi przyjdzie się nam zmierzyć…
Powieść Jagny Rolskiej z początku wydawała mi się nieco sztuczna i drętwa, ale z czasem, mam wrażenie, język i sama fabuła powieści zaczęły się nieco rozkręcać i dostawać siarczystych rumieńców. Po skończonej lekturze muszę powiedzieć, że dawno nie miałam w rękach książki, która by mnie tak doskonale zrelaksowała. W ostatnim czasie czytałam sporo powieści wyczerpujących emocjonalnie – ta zaś ze swoją lekką i zabawną fabułą okazała się doskonałą odskocznią.
Chyba największym atutem tej powieści są bohaterowie, do których naprawdę można się przywiązać. Doskonale zostały skontrastowane ze sobą dwie hrabiny – wyzwolona Cecylia Osnowiecka i dumna Karolina Gniazdowska – które rywalizowały ze sobą chyba o wszystko, a ich utarczki słowne potrafiły doprowadzić czytelnika do łez. Fenomenalnie został przedstawiony również Michał Hannibal – rasowy podrywacz i malarz, któremu zawsze „wiatr w oczy”. Jednak najbardziej przypadły mi do gustu sylwetki dziewcząt ze szkoły Osnowieckiej tzn. rozwydrzonej Luizy, Aldony i Ilony; uśmiechałam się pod nosem przy scenach z baronem Żółwiem oraz z kapitanem Ècheveau. Chyba najbardziej blado z całej tej galerii różnorakich postaci wypadła główna bohaterka – Daniela.
Język powieści jest niezwykle lekki, natomiast sceny zostały opisane w sposób tak plastyczny, że nie sposób ich sobie nie wyobrazić. Teksty bohaterów typu: „Ach! Uwielbiam jak jesteś taki dziki”, „Nie będziemy się tak tu obściskiwać jak dziewka z marynarzem” czy sceny, w których hrabina Osnowiecka opowiada o smutnym losie Andzi skazanej na towarzyski ostracyzm lub w których nieporadny baron Żółw próbuje zdobyć względy Luizy potrafią doprowadzić do salw śmiechu, a nawet do łez.
„Tajemnice ogrodu Foksal” to powieść na granicy romansu historycznego, obyczajówki i kryminału, jednak bliżej mu do tych pierwszych gatunków. To naprawdę wciągająca, nieco pikantna pozycja okraszona ogromną dawką humoru. Zawsze, gdy patrzyłam się na obrazy przedstawiające sceny z końca XVIII wieku widziałam: napompowane i napudrowane do granic możliwości kobiety, wielkie peruki, lśniące pałacowe posadzki i idealnie przystryżone ogrody. Jagna Rolska w swojej powieści tchnęła w ten świat życiem. Pokazała świat pełen intryg, romansów, niezobowiązujących rozmów, bali czy potajemnych schadzek. Mogłoby się wydawać, że tamtejsi ludzie byli bardzo poważni, zafrapowani losami swojego kraju, tymczasem… oni też przeżywali swoje radości i cierpienia, śmiali się, pili i żartowali. Zupełnie jak my. I to zostało w powieści doskonale odmalowane, za co z całego serca dziękuję. Powieść, jako całość, tworzy świetną mieszkankę gatunkową, przy której świetnie się bawiłam. Polecam!
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Jagna Rolska, „Tajemnice ogrodu Foksal”, wyd. Lipstick Books, Warszawa, 2021.
Komentarze