„Toksyczna przyjaźń” – recenzja

Recenzja książki „Toksyczna przyjaźń”.
Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu?

Przyjaźń to jedno z najpiękniejszych uczuć, którego, my, ludzie, możemy doświadczyć. Ciężko ją zdefiniować; ciężko nazwać; ciężko określić jednym słowem, a jednak kiedy się pojawia – wiemy, że to właśnie ona. Jednak czy aby na pewno umiemy ją rozpoznać?

Izzy i Bec znają się jeszcze z czasów szkolnych. Od zawsze dzieliły ze sobą smutki i radości; zwierzały się z różnych tajemnic, pomagały w potrzebie. Teraz są dorosłymi kobietami i mimo, że wciąż się przyjaźnią i odwiedzają, to ich relacja w niczym przyjaźni nie przypomina. Ta znajomość pełna jest spięć, niedomówień, wyrządzanych wzajemnie złośliwości skrzętnie ukrywanych pod maską fałszywego uśmiechu czy dobrych intencji. Widoczne są też różnice pomiędzy kobietami. Isabel jest piękna, zgrabna, bajecznie bogata. Ma śliczną córeczkę, wspaniałego męża i dom, który jest obiektem powszechnej zazdrości. Rebecca zaś nieustannie walczy z kompleksami; posiada maleńkie mieszkanko i narzeczonego, który nie jest jej wymarzonym mężczyzną.

Świat obydwu kobiet jest niezaprzeczalnie różny, co Izzy uwielbia podkreślać przy każdej sytuacji. Skromna, ugodowa i dobroduszna Bec stoi w cieniu apodyktycznej przyjaciółki, która zawsze musi postawić na swoim; a wyświadczanymi przysługami  i uprzejmościami – rujnuje jej życie. Ta gra pozorów, festiwal krzywd i niedomówień sprawiają, że Bec stoi u kresu wytrzymałości. Czara goryczy przelewa się, gdy Bec widzi w gazecie swój wywiad – mający być przepustką do jej dziennikarskiej kariery – uzupełniony o informacje, które wyjawiła tylko Izzy. Wściekła i rozgoryczona dziewczyna postanawia zakończyć przyjaźń i powiedzieć przyjaciółce kilka słów prawdy, ale… przeczytajcie sami!

„Toksyczna przyjaźń” to powieść, którą czyta się bardzo szybko, jednak mam wobec niej dość ambiwalentne odczucia. Niektóre wątki zostały poprowadzone wręcz po mistrzowsku, inne – zostały po prostu, kolokwialnie pisząc, spartaczone. Opis toksycznej relacji Bec i Izzy jest, w moim odczuciu, opisany perfekcyjnie. Narracja jest prowadzona z punktu Bec, która pełni w tej znajomości rolę „pazia królowej”. Z jednej strony kobieta dostrzega złośliwości Izzy, ale z drugiej – nieustannie ją usprawiedliwia, problemów szukając w sobie. Można wyczuć, że narratorka jest mocno zmanipulowana przez swoją przyjaciółkę, której służy za trampolinę do podbijania swojego ego. Dopiero pod koniec powieści Bec odnajduje swoją wartość tak różną od tej, którą miała przyjaźniąc się z Izzy. Przez całą powieść bardzo kibicowałam głównej bohaterce, denerwując się miejscami, że nie robi nic, aby zerwać te toksyczne relacje.

Niestety, wszystko psuje się, gdy Izzy zostaje znaleziona martwa. Nie dość, że wydarzenie to znajduje się po przeczytaniu mniej więcej 2/3 powieści, to na dodatek wątek śledztwa i wyjaśniania całej sprawy zostaje poprowadzony tak pośpiesznie, bez ładu i składu, jakby autorka czym prędzej chciała zamknąć powieść. Uważam, że ogromny potencjał tej książki został w tym momencie zmarnowany. Wielka szkoda! Gdy tylko pojawił się trup, od razu zastanawiałam się, kto mógł to zrobić i układałam sobie w głowie różne scenariusze Cieszyłam się, że zagadka przypomina nieco kryminały Agathy Christie, gdzie mimo dość wąskiego grona podejrzanych, zabójcą zawsze był ten, którego podejrzewa się najmniej. Niestety, samo śledztwo i przesłuchiwanie świadków zajęło raptem kilka stron; a reszta poświęcona została relacji Bec i męża denatki. Dopiero na samym końcu dowiadujemy się, kto zabił Izzy, lecz nie wywołuje to zbyt wielkiego poruszenia. Uważam, że gdyby autorka bardziej rozbudowała tę część; trochę pogmatwała akcję, wykreowała atmosferę osaczenia – ta powieść mogłaby zostać hitem.

Nie wiem czemu, ale książka przypisywana jest do kategorii kryminał/ thriller psychologiczny, a prawda jest taka, że z tymi gatunkami „Toksyczna przyjaźń” niewiele ma wspólnego. Mimo tych mankamentów powieść wciągnęła mnie; dość szybko wsiąkłam w stworzony przez autorkę świat i uważam, że to świetna pozycja na jesienne, długie popołudnia z książką. Jeśli zaś szukacie jakiejś nietuzinkowej zagadki kryminalnej, snucia domysłów, poszukiwań sprawcy to… pukajcie (a raczej czytajcie) pod inny adres!

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Polly Phillips, „Toksyczna przyjaźń”, Muza, Warszawa, 2021.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat