Tycipieski to cztery maleńkie pieski, które mieszczą się w ludzkiej dłoni. Na dodatek ich istnienie jest wielką tajemnicą Zuzi, która opiekuje się tymi nietypowymi stworzonkami.
Początkowo byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tej książeczki. Dlaczego? Zarówno tematyka, jak i kolorystyka kojarzyły mi się z literaturą skierowaną bardziej do dziewczynek. Jej bohaterką jest mała dziewczynka, która opiekuje się pieskami, więc nie sądziłam, że ta historia przypadnie do gustu dwóm rozbrykanym chłopcom, którzy całe dnie bawiliby się hot wheelsami i ratowali świat figurkami postaci z Marvela. A jednak.
Historia opowiada oczywiście o tycipieskach i Zuzi, która w tym tomie rozpoczyna naukę w nowej szkole. Dziewczynka jest bardzo nieśmiała; obawia się, że nie zostanie zaakceptowana przez rówieśników. Ma wiele obaw, z którymi mierzy się chyba każde dziecko, idące do nowej szkoły. Zuzia zwierza się ze swoich tajemnic tycipieskom, a one starają się służyć jej wsparciem.
Okazuje się jednak, że szkoła jest całkiem przyjaznym miejscem, a Zuzia świetnie odnajduje się w grupie „Zimorodków” i już pierwszego dnia poznaje nową koleżankę Zosię i kolegę Kubę. Jednak jej serce skradł ktoś jeszcze – klasowy chomik „Bambo”. Niestety, kolejnego dnia po skończonej zabawie z klasowym pupilem ten… nagle znika. Grupa „Zimorodków” postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i odnaleźć chomika, choć to niełatwe zadanie.
Byłam bardzo mile zaskoczona, gdy okazało się, że moi rozbrykani chłopcy z wielką przyjemnością słuchali o kolejnych przygodach Zuzi i tycipiesków. Codziennie pytali, czy dziś będziemy dalej czytać, bo byli strasznie ciekawi, co tak naprawdę stało się z Bambo. Były momenty, gdy chłopcy płakali ze śmiechu i niektóre fragmenty książeczki musiałam czytać im kilka razy np. gdy małe pieski spotkały na swojej drodze przygłuchego jeża, który przekręcał wszystkie słowa. Naprawdę wciągnęli się w tę historię, a ja razem z nimi! Dzień w dzień czytaliśmy po trzy rozdziały i z utęsknieniem czekaliśmy na te właśnie chwile. Dodam, że jutro ma zawitać do nas kurier z pierwszym tomem „Tycipiesków”. Mam też nadzieję, że planowany przez wydawnictwo trzeci tom, również zagości w naszym domu.
Jeżeli szukacie ciepłej, pełnej humoru i wartościowej historii, sięgnijcie po „Tycipieski”. Historia uczy nie tylko tego, na czym polega prawdziwa przyjaźń, ale pokazuje przede wszystkim, jak ogromna wartość tkwi we wspólnym działaniu i że lepiej czasem połączyć swoje siły, aniżeli bezsensownie rywalizować. W książce został poruszony również wątek chłopca, który dokuczał innym dzieciom i był dla nich niemiły. Myślę, że w każdej grupie – czy to szkolnej, czy przedszkolnej – ktoś taki istnieje. Opowieść ta pokazuje, jak niewiele czasami trzeba, aby skruszyć ten pancerz i sprawić, aby „ten okropny” stał się „tym koleżeńskim”.
Naprawdę warto sięgnąć po tę książkę. To wspaniała lekcja i wciągająca opowieść w jednym, która z pewnością trafi w gust nawet tych najbardziej wybrednych. Polecam!
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Rose Lihou, „Tycipieski. Zaginiony chomik”, Świetlik, 2024.
Komentarze