„Tylko morze zapamięta” – recenzja

Recenzja książki „Tylko morze zapamięta”.
„Tylko morze zapamięta naszą historię i to, że kochałam Cię do głębin Bałtyku i z powrotem.”

Morze, skały, drzewa są często niemymi świadkami historii, które rozgrywają się na przestrzeni wieków. Gdyby potrafiły mówić, z pewnością nieraz urzekłyby nas swoimi opowieściami… Jednak jak na razie musimy polegać na talencie tak fantastycznych pisarek jak Monika Oleksa.

Z twórczością autorki spotkałam się po raz pierwszy kilka lat temu, kiedy przeczytałam powieść „Samotność ma twoje imię”. Wtedy też pokochałam pisarstwo pani Moniki całym swoim sercem. Moja prywatna biblioteczka bardzo szybko zapełniła się jej powieściami, które rozgrzewały mnie w zimne i deszczowe dni oraz wlewały weń otuchę, gdy złe myśli dawały o sobie znak.

„Tylko morze zapamięta” opowiada historię Maksa, który po wielu latach emigracji wraca do rodzinnych Dąbek z powodu ciężkiej choroby matki. Okazuje się, że przez czas nieobecności mężczyzny wiele się zmieniło. Co więcej dowiaduje się o śmierci swojej największej, choć niespełnionej, miłości – ukochanej Beaty, której zwłoki znaleziono na plaży. Prowadzący śledztwo stwierdzili samobójstwo, jednak Maks nie chce w to wierzyć. Mężczyzna nie może pojąć jak to możliwe, żeby osoba kochająca morze i rozumiejąca je jak nikt inny, padła jego ofiarą. Po spotkaniach z przyjaciółmi i znajomymi Maks coraz mocniej utwierdza się w przekonaniu, że śmierć Beaty nie była przypadkowa. Czy uda mu się rozwikłać tajemnice z przeszłości i odnaleźć upragniony spokój?

Powieść Moniki Oleksy to wzruszająca historia dwojga ludzi, którzy na wskutek młodzieńczych błędów, niefortunnych splotów zdarzeń i dumy przysłaniającej racjonalne myślenie, nie mogli być razem. Miłość jest niezwykle kruchym uczuciem i bywa, że jeden błąd przekreśla cały wysiłek włożony w jej budowanie. W przypadku Maksa i Beaty tych błędów było, niestety, za dużo.

Miejscami czułam narastającą złość, głównie na Beatę, która mimo, że nie brała udziału w całej akcji, była jej pępkiem. Miałam dość jej gówniarskich zachowań; jej nieodpowiedzialności i tego, że tak naprawdę to jej szczeniackie decyzje zrujnowały ten związek. Jednak dużo częściej czułam się zaskakiwana, wzruszana do głębi serca tak bardzo, że od razu przebaczałam bohaterom ich dawne przewinienia.

„Tylko morze zapamięta” to przepiękna, na poły baśniowa opowieść o wielkich uczuciach targanych falami namiętności, nasączonych niełatwymi, ale prawdziwymi doświadczeniami. Polecam każdemu miłośnikowi dobrej, obyczajowej literatury.

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Monika A. Oleksa, „Tylko morze zapamięta”, wyd. Filia, Poznań, 2018 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat