Aby książka science fiction była dobra, opisany w niej świat nie musi być realny (z naszej perspektywy), ani nawet prawdopodobny. Musi być jednak wiarygodny. Ukazana przyszłość powinna spełniać jakieś założenie – zaskakiwać, przerażać, powodować refleksję. Zatem jeśli świat zostanie zbudowany konsekwentnie, połowa sukcesu za autorem. Nie musi on wcale używać wielu wyszukanych słów, ani tworzyć nowej terminologii. Nie potrzebuje także osadzać akcji na innej planecie, ani mieszać w ziemskie sprawy przybyszów z kosmosu. Wystarczy mu kilkoro odmiennych, zdecydowanie nakreślonych postaci oraz konkretny, przemyślany plan „przygody”.
„Podzieleni” autorstwa Neala Shustermana jak najbardziej spełniają wszystkie założenia dobrej powieści science fiction. Jest to pozytywny sygnał dla miłośników gatunku, szczególnie tych zafascynowanych sagą „Gry Endera” Orsona Scotta Carda. Tu bowiem bohaterami także są dzieci, a jak wiadomo – dziecko to bohater bardzo wdzięczny. Jest niewinny, czysty i nieukształtowany. Poznając świat, powoli zapoznaje z nim czytelników. Dzięki temu przewracając kilka pierwszych stron, nie wiemy jeszcze, czy przedstawiona rzeczywistość jest zła, czy dobra. Wraz z rozwojem akcji wyrabiamy sobie własne zdanie. Poznajemy także kilka nowych słów, które z biegiem czasu powoli się wyjaśniają. Nic nie jest nachalne i niczego nie jest zbyt dużo. Informacje dawkowane są w odpowiednim tempie, dzięki czemu czytelnik nie ma możliwości „zagubienia się” w tym nowym, obcym dla niego świecie. Także fani literatury Stephenie Meyer (autorki sagi „Zmierzch”) znajdą tu coś dla siebie. Jeśli czytali jej inną powieść – „Intruza”, z pewnością odnajdą w „Podzielonych” wątek obecności części umysłu, czy też duszy Podzielonego, w głowie biorcy.
Powieść Neala Shustermana należy do tych, które oprócz oczywistej, rozrywkowej płaszczyzny, mają również drugie dno. „Podzieleni” zmuszają do refleksji. Do nierozstrzygalnego problemu aborcji oraz eutanazji, dodają trzeci – podzielenie. Zawsze znajdzie się strona obrońców życia, tak jak zawsze ich argumenty odpierać będą zwolennicy wolnego wyboru. Shusterman pokazał, jak wyglądałby świat, gdyby wreszcie doszło do porozumienia. Gdzieś między dwiema stronami utworzył trzecią, która miała za zadanie rozwiązać konflikt. Udało się – kłótnie ustały. Nie zapobiegło to jednak problemom, tym razem o wiele poważniejszym i moralnie wątpliwym. Bo czy etycznym jest prawne odbieranie życia dziecku, działając po przykrywką „podzielenia” je pomiędzy osoby wymagające przeszczepów, a tym samym niejako utrzymanie go przy życiu, jednak w wielu różnych ciałach?
Polak odnajdzie w „Podzielonych” także i trzecie dno. Pobyt w ośrodku donacji skojarzyć mu się może z obozem koncentracyjnym, w którym przecież nie tak dawno ginęły nasze rodziny i ich przyjaciele. Czy przymusowe zajęcia, dbanie o fizyczność ciał tylko na tyle, na ile mogą się „przysłużyć” i podział lepsi-gorsi nie przywodzi na myśl obozów zagłady? Czy jednolite uniformy, budynek do którego się wchodzi, by nigdy nie wyjść oraz kapela, która gra na jego dachu muzykę, której nienawidzi, nie ma prawa skojarzyć się z drugą wojną światową? Na dodatek dialogi, jakie toczą się między niewinnymi, skazanymi na podzielenie (przez rodziców!) dziećmi, tak bardzo przypominają te z opowiadań Borowskiego i innych polskich autorów tamtego okresu. Wstąpienie do kapeli nie przynosiło ulgi, ale przedłużało życie. Można było nie chcieć grać, ale na pewno chciało się przetrwać. I choć wyrok odwlekał się tylko o parę miesięcy, warto było zaryzykować. To właśnie ta trzecia płaszczyzna – płaszczyzna, której być może nie dostrzeże obywatel wielu innych państw, sprawi, że książka stanie się naszą ulubioną pomimo tego, że po science fiction sięgamy sporadycznie. Jest to jednocześnie sygnał, by nigdy nie oceniać po pozorach i nie wzdrygać się na myśl o szukaniu głębi tam, gdzie dotąd jej nie odnajdywaliśmy. „Podzieleni” mają jej w sobie wiele. Każdy znajdzie w powieści coś, co do niego przemówi. Sięgając po nią, nie nastawiajcie się zatem na zaskoczenie nowoczesnością, czy wizją prawdopodobnej przyszłości. Wyostrzcie zmysły i dajcie się ponieść emocjom. Być może odnajdziecie kolejne dna, których ja nie dostrzegłam, bądź o których nie napisałam.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Neal Shusterman, „Podzieleni”, Papierowy Księżyc, Słupsk 2012
Komentarze