Skłamałabym, jeśli powiedziałabym, że nie tęskniłam za dobrymi, historycznymi powieściami Joanny Jax. Byłoby to kłamstwo tym okrutniejsze, bo darzę autorkę ogromną sympatią, sentymentem i uważam, że to jedna z najlepszych polskich współczesnych pisarek. I choć od jej debiutu minęło dziesięć lat, nie mogę się nadziwić głupocie polskich reżyserów, którzy przenoszą na ekran jakieś głupkowate powieści w stylu „Dzisiaj śpisz ze mną” (naprawdę, żenada), a nie zerkają łapczywie na „Dziedzictwo von Becków” czy rewelacyjną „Sagę wołyńską”. Myślę, że seriale czy filmy na podstawie bestsellerów Jax byłyby większym hitem niż rewelacyjne „Stulecie winnych”. Ale to tylko moje spostrzeżenia. Gdyby któryś z nich pojawił się w telewizji bądź na którejś z platform streamingowych, śledziłabym z zapartym tchem.
Joanna Jax przyzwyczaiła swoich czytelników do emocjonalnych rollercoasterów, ludzkich dramatów rozgrywających się na tle dziejów, wielkich romansów i wielu charakternych bohaterów w swoich powieściach. Pod tym względem „Uciekinierzy” nie różnią się od innych powieści autorki. Jednak tym razem autorka zrobiła na mnie wrażenie… czasami, w których rozgrywa się historia. Czytając powieści Joanny Jax, można wyczuć, że I i II wojna światowa oraz czasy PRL-u to jej ulubione okresy, w których umieszcza fabułę swoich książek („Saga von Becków”, „Saga wołyńska”, „Zanim nadejdzie jutro”, „Duchy minionych lat”, a nawet w książce dla dzieci „Ferajna ze szkolnej ławki”). W „Uciekinierach” mogliśmy zaś przenieść się do Polski za czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego, czyli do końcówki XVIII w., gdy jako naród mogliśmy cieszyć się ostatnimi latami niepodległości…
Pochodząca ze zubożałej szlachty Aleksandra Łubieńska spotyka się z przystojnym Miłoszem Rastawickim w dość osobliwych okolicznościach. Panna leży w trawie w rozerwanej sukience, a obok niej znajduje się zamordowany staruszek i zakrwawiony nóż. Aleksandra przyznaje się do zabicia napastującego ją mężczyzny, który, jak się okazuje, miał zostać wkrótce jej teściem. Miłosz pomaga morderczyni. Niestety, okazuje się, że będzie miało to swoje konsekwencje…
Tymczasem w domu Łubieńskich planowany jest ślub Aleksandry i Bogdana Barszczewskiego, który to musi zostać przełożony ze względu na tragiczną śmierć ojca przyszłego pana młodego. Dla Aleksandry ślub wcale nie jest wybawieniem, wręcz przeciwnie – dziewczyna nie chce wychodzić za mąż za kogoś, kogo nie kocha. Gdy już nadchodzi czas zaślubin, dziewczyna znika wraz ze swoją służącą, co rozpętuje w małym Kamieńcu istną burzę…
Oj, jak doskonale się bawiłam przy tej powieści; jak mocno kibicowałam pannie Aleksandrze i jak równie mocno życzyłam tej paskudnej Konstancji i jej z piekła rodem bratu – Bogdanowi – wszystkiego, co najgorsze! Joanna Jax doskonale tworzy wciągającą fabułę na tle historycznych wydarzeń, wplatając w nią historyczne postacie i wydarzenia. Autorka niesamowicie malowniczo odtworzyła klimat Rzeczpospolitej tamtych lat. Niesamowicie opisała magnackie spiski, próby zreformowania kraju, a także pejzaż rozbudowującej się wtedy Warszawy – miasta pełnego sprzeczności. Byłam szalenie ciekawa, jak sportretuje króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który z jednej strony chciał zmian w kraju, a z drugiej – był całkowicie podległy carycy. Myślę sobie, że świetnie wybrnęła z tego trudnego zadania, malując jego postać jako dobrodusznego władcę, który doskonale wie, że dla dobra kraju może zdziałać coś dobrego tylko sprytem i wyczuciem. Sama myślę podobnie o ostatnim królu Polski i nie byłam zaskoczona taką kreacją bohatera.
Cała historia trafiła prosto w moje serce. Nic nie poradzę, że oprócz thrillerów i kryminałów, po prostu muszę od czasu do czasu zaczerpnąć z literatury solidnej dawki witaminy P, czyli piękna. Bo ta powieść taka po prostu jest! Pokazuje piękną historię miłosną, która jeszcze w tym tomie nie miała swojego finału (ale na pewno będzie miała); pokazuje piękno polskiego patriotyzmu (opcja opowiadająca się za królem jest bardzo wyraźna) i wreszcie – piękno, przewrotność i nieprzewidywalność ludzkich losów. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy, wierząc, że nie będzie to trwać zbyt długo…
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Joanna Jax, „Uciekinierzy. Duma i gniew”, Skarpa Warszawska, Warszawa, 2024.
Komentarze