Uważaj, czego się boisz

Recenzja książki „Karuzela samobójczyń”.
Kiedy za drzwiami twojego pokoju staną wszystkie najgorsze koszmary, a ty nie będziesz ani na jawie, ani we śnie, nie pozostanie ci nic innego, jak sięgnąć po nóż…

Samobójstwo – ucieczka przed rzeczywistością, czy snem? Do tej pory mogło nam się zdawać, że poprawna będzie pierwsza odpowiedź. Niestety, S. J. Bolton pokazuje nam, że pytanie to nie wyczerpuje wszystkich możliwości. Między jawą, a snem, jest bowiem jeszcze jedna przestrzeń – świat, w którym ożywają nasze najgorsze lęki. Jeśli boisz się klaunów, wiedz, że tam spotkasz ich na pewno. Złapią cię w swoje szpony i choć będziesz uciekać, nie dobiegniesz donikąd. Twój pokój nie będzie azylem, ramiona przyjaciela nie dadzą oparcia, leki nie przyniosą ulgi. Jedyną rzeczą, jaka ci pozostanie, będzie samobójstwo. Podcięcie żył? Nie, to zbyt mało. Pamiętaj, że nie możesz dać się odratować. Kraina koszmarów wciągnęłaby cię ze zdwojoną siłą. Masz więc do wyboru skok z wieży, odcięcie głowy, samospalenie,… Choć nawet wtedy nikt nie zagwarantuje, że umrzesz, a strach cię opuści. I nikt nie zagwarantuje, że Oni przestaną cię obserwować.

„Karuzela samobójczyń” S. J. Bolton to gęsta i zawiła opowieść o tak przerażających przeżyciach, że aż trudno je sobie wyobrazić. Rzecz dzieje się w Cambridge – znanym wszystkim mieście, gdzie wśród studentów zaczyna dochodzić do dziwnych samobójstw. Bo kto nazwałby „normalnym” oblanie się benzyną, podpalenie, a następnie wejście na akademickie przyjęcie? Co gorsza, okazuje się, że podobne przypadki można znaleźć także w poprzednich latach. Dlaczego nikt ich dotąd nie odkrył? Czyżby za samobójstwami stał ktoś inny? Ktoś, kto delikatnie namawia ofiarę lub wręcz organizuje jej serię traumatycznych przeżyć, żeby nie miała innego wyjścia? Bolton w samym środku przerażającej akcji stawia młodą policjantkę – Lacey Flint – znaną z wcześniejszej powieści, w której to cudem uniknęła śmierci podczas konfrontacji z seryjnym mordercą. Ledwo otrzepała się z traumy, jej blizny jeszcze lśniły świeżością, a już dostała nowe zlecenie. Niestety, nie powiedziano jej wszystkiego. I tak jak ona, tak i my – czytelnicy, powoli suniemy do przodu, poznajemy szczegóły okrutnych samobójstw, zastanawiając się, czy czasem nie są one zabójstwami. Nie raz i nie dwa przez plecy przechodzi nam dreszcz. Kiedy próbujemy zrozumieć, dlaczego studentki sięgnęły po ostateczność, nie potrafimy wyobrazić sobie siebie w podobnej sytuacji. Każdy ma swoje fobie – jeden boi się robaków, drugi szczurów, jeszcze inny krwi, potworów, klaunów. I nagle zostajemy postawieni przed zadaniem wyobrażenia sobie, że przez kilka tygodni, dzień po dniu, nawiedzają nas sny (choć jednocześnie wiemy, że nie są snami), w których te najgorsze uosobienia naszych lęków otaczają nas, próbują złapać, skrzywdzić. Budzimy się skacowani, niewyspani, z rękami pokrytymi siniakami i poczuciem, że ktoś wciąż nas obserwuje. Gdzieś, nie tak daleko, istnieją jacyś Oni.

Całe szczęście, że na końcu książki „Karuzela samobójczyń” autorka zaznacza, iż wszystko jest fikcją. Historia ta w najmniejszym stopniu nie opiera się o fakty. Zawiera niestety dużo zagadek, z których tworzą się lokalne odmiany legend („legendy miejskie”). Przykład? Chociażby filmy snuff – istnieją, czy nie? Kto chciałby patrzeć na ostatnie tchnienie udręczonych ludzi? Kto chciałby za to płacić? A jednak, dzisiejszy świat jest zwariowany i nie podlega absolutnie żadnym standardom. Nie można wykluczyć więc, że i filmy snuff miałyby… mają?... swoich wielbicieli. My zostańmy jednak przy książkach, niegroźnej literackiej fikcji, która dostarcza rozrywki, a przy okazji pozwala przemyśleć parę spraw i dostrzec zło świata. Nigdy nie można być zbyt pewnym. Uśmiechnięta twarz roznosiciela pizzy może być maską człowieka, który pod plastrami gorącego salami ukrył sproszkowane tabletki. Być może to nie przypadek, że w naszych drzwiach zjawił się właśnie on. Być może jest jednym z Nich – tych, którzy obserwują. Jeśli zatem macie ochotę na strach i nie boicie się zajrzeć w oczy swoim najgorszym koszmarom, poświęćcie parę dni na przeczytanie „Karuzeli samobójczyń”. To naprawdę dobra, mocna książka dla miłośników gatunku.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

S. J. Bolton, „Karuzela samobójczyń”, Wydawnictwo Amber, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat