„W cieniu” – recenzja

Recenzja książki „W cieniu”.
Dopiero zagłębiając się w umysł zranionej kobiety, zrozumiesz, dlaczego tkwi w związku, cierpiąc.

Dopiero zagłębiając się w umysł raniącego swą kobietę mężczyzny, zrozumiesz, dlaczego kochając, zadaje jej cierpienie.

Powieść „W cieniu” A.S.A. Harrison reklamowana jest jako lektura dla fanów „Zaginionej dziewczyny” i „Zanim zasnę”. Z przykrością stwierdzam, że nie czytałam żadnej z nich, widziałam za to ekranizacje. Byłam na nich w kinie tuż po premierze i oba filmy oceniłam bardzo wysoko. Czy to wystarczyło, by – zgodnie z zapowiedzią wydawcy – dać się oczarować nowemu thrillerowi?

Książka, która znalazła się w moich rękach, podzielona została na dwie części. Pierwsza z nich zawiera niemal trzydzieści krótkich rozdziałów zatytułowanych „ONA” i „ON”, które zdradzają, o czyim życiu będziemy czytać, druga zaś jest tożsama z perspektywą kobiecą i liczy sobie ponad pięćdziesiąt stron. W żadnej nie trafimy na opis pierwszoosobowy, bez problemu jednak wnikniemy w umysł bohatera, poznamy jego rozterki, kierujące nim żądze, dylematy, problemy.

Ona to Jodi Brett, czterdziestopięciolatka, od dwudziestu lat partnerka jednego mężczyzny, bogatego handlarza nieruchomościami. Wywodzi się z tak zwanego „dobrego domu”, skąd wyniosła naukę, że o własny związek, nawet jeśli nie jest on małżeństwem, należy dbać, stąd wszystko w ich wspólnym apartamencie musi być idealne: czyste, poukładane, podane na czas. Oprócz tego Jodi dorabia jako psychoterapeutka, spotykając się z trzema osobami dziennie, słuchając ich problemów i udzielając rad.

On to Todd Gilbert, biznesmen zajmujący się sprzedażą nieruchomości, głęboko kochający swoją żonę, ale nie żałujący sobie spojrzeń w stronę innych kobiet. Nawet tych długich, które kończą się przejażdżką do hotelu celem zawiązania bliskich stosunków. Na nieszczęście Todda, jedną z ostatnich tego typu znajomości jest bliska przyjaźń z Natashą, nieco ponad dwudziestoletnią córką kolegi z dzieciństwa.

Poza faktem, że Jodi jest zdradzana, doskonale o tym wie i godzi się z tym, ma bardzo dobre i wygodne życie u boku mężczyzny, którego kocha. Nie brakuje jej ani pieniędzy ani zapewnień o przywiązaniu Todda, który, jak doskonale wie czy raczej wierzy, nie opuści jej nigdy, nieważne w ile romansów by się wdał. Pewna swego, a także zniechęcona nieudanym małżeństwem rodziców, sama wielokrotnie odmawiała przyjęcia oświadczyn. I bez tego jej życie mogło być poukładane i cudowne.

Do czasu. Choć od początku książki wyczuwamy w opisie zdarzeń pewne napięcie i grozę, sytuacja zaczyna się komplikować dopiero w chwili, gdy osoba Natashy zajmuje za dużo miejsca w rozdziałach zatytułowanych „ON”. Dzięki ich obecności zagłębiamy się w umysły głównych bohaterów coraz bardziej, widząc i starając się zrozumieć ich wewnętrzną walkę z samymi sobą, działania niezgodne z potrzebą serca, próby zachowania zimnej krwi. Ale jak na thriller, nie tylko psychologiczny, przystało, nic nie może być zbyt proste, a już na pewno nie miłość i życie.

„W cieniu” A.S.A. Harrison pozwala spojrzeć na z pozoru proste i banalne, bo coraz częściej spotykane zjawisko, jakim jest romans czy zdrada, z zupełnie innej perspektywy. Wdzieramy się do przestrzeni, która w życiu realnym jest nam niedostępna, chyba że pracujemy jako psychoterapeuci. Patrzymy na sytuację najbardziej „od środka”, jak się da, i zadajemy pytania. Nie wszystkie znajdą swoją odpowiedź w książce, niektóre zostaną z nami na dłużej. Myślę jednak, że warto sięgnąć po powieść choćby dlatego, by móc je zadać.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

A.S.A. Harrison, W cieniu, Znak, Kraków 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat