„W ukryciu” – recenzja

Recenzja książki „W ukryciu”.
Nora Roberts jak zawsze w formie!

Nory Roberts – najsławniejszej amerykańskiej pisarki, autorki ponad dwustu powieści, ikony kobiecej literatury  – chyba nie trzeba nikomu przedstawiać.  Po raz kolejny, totalnie w ciemno, postanowiłam sięgnąć po jej powieść i po raz kolejny się nie zawiodłam. Doskonała kreacja bohaterów; rewelacyjne połączenie wątków obyczajowych, miłosnych i sensacyjnych oraz stopniowo uwalniane napięcie – to elementy charakterystyczne prozy autorki.

Piątek, 22 lipca 2005 r. w centrum handlowym DownEast niczym nie różnił się od innych dni. Trzy przyjaciółki – Simone, Mi i Tish – wybrały się na film i babskie pogaduchy, aby uśmierzyć ból serca pierwszej z nich, porzuconej przez chłopaka. Rodziny z dziećmi robiły zakupy, ludzie stołowali się w restauracjach, pracownicy krzątali się. W jednej chwili jednak idylla ta zamieniła się w krwawą jatkę. Do centrum wtargnęło trzech młodych mężczyzn, którzy mieli jeden cel – zabić jak największą ilość osób.

Kilka lat później wszystko wróciło do normy, jednak osoby, które ocalały z masakry już na zawsze będą odczuwać jej skutki. Simone swoje emocje związane z tamtym wydarzeniem zaczęła przelewać w sztukę, a Reed Quartermaine, pracujący podczas zamachu w restauracji, postanowił zostać policjantem. Pozostał jednak ktoś, dla kogo ilość ofiar okazała się niewystarczająca. Ktoś, kto z zabójczą precyzją i skutecznością wykańcza tych, którym udało się przeżyć. Czy bohaterom uda się przechytrzyć psychopatyczną zabójczynię i przerwać ten śmiercionośny łańcuch?

Powieść przeczytałam w dwa dni. Jest ona naprawdę znakomicie skonstruowana. Najbardziej przemówiła do mnie kreacja bohaterów. Żaden z nich nie jest wydmuszką lub ozdobnikiem. Każdy bohater ma swoją historię, jest przedstawiony wielowymiarowo; z biegiem powieści dowiadujemy się o nim coraz więcej. To pozwala czytelnikowi na, przynajmniej częściowe, zidentyfikowanie się z nim. Z wielką pieczołowitością została też przedstawiona postać zabójczyni, Patricii Hobart. Widać, że autorka ma rozległą wiedzę psychologiczną, gdyż doskonale wiedziała, jakie motywy, życiowe sytuacje i cechy sprawiają, że człowiek zamienia się w bestię. Byłam przerażona, czytając wątki związane z Patricią. Wydawało mi się niemożliwe, aby człowiek mógł zabijać dla własnej uciechy, a jednak – psychopatyczni zabójcy byli, są i będą. To ludzie chorzy, którzy nie mają sumienia, nie współodczuwają, nie boją się konsekwencji swoich czynów.

Kolejną przygodę z Norą Roberts zaliczam do udanych. Jeżeli ktoś z was poszukuje ciekawej książki z lekkim dreszczykiem i interesującym wątkiem miłosnym – „W ukryciu” może okazać się strzałem w dziesiątkę. Polecam!

Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)

Nora Roberts, „W ukryciu”, wyd. Edipresse Książki, Warszawa, 2019 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat