„Wszystko czego wam nie powiedziałam” – recenzja

Recenzja książki „Wszystko czego wam nie powiedziałam”.
Studium przypadku dziecka, które staje się maszynką do spełniania niezrealizowanych marzeń rodziców.

„Lydia nie żyje.” – te słowa odbijają się echem w opustoszałym na pozór domu państwa Lee. Matka siedzi całymi dniami w pokoju ukochanej córki przeglądając jej książki i gładząc poduszki, na których jeszcze niedawno spoczywały jej lśniące włosy. Ojciec pod płaszczykiem nawału pracy na uczelni, spędza każdą chwilę w objęciach kochanki. Starszy brat Nathan zagryza wargi ze zdenerwowania, a najmłodsza Hannah – niezauważona i odtrącona, snuje się niczym cień z kąta w kąt. Jedno jest pewne: Lydii nic nie przywróci życia. Pozostały tylko pełne goryczy myśli o niespełnionych marzeniach, cierpkie słowa matki o wspaniałych mężczyznach z Harvardu i znienawidzona książka kucharska.

Czemu ich uporządkowane życie tak nagle się posypało? „Jak zawsze – przez matkę i ojca Lydii, przez matki i ojców jej matki i ojca”. Marylin i James Lee byli spokojnym amerykańskim małżeństwem chińskiego pochodzenia. Każde z nich wniosło do niego swój ciężki bagaż doświadczeń. James od dziecka był nieakceptowany przez rówieśników, którzy traktowali go jak człowieka gorszego sortu. Z kolei Marylin – wychowywana tylko przez matkę – musiała porzucić swoje marzenia o medycynie, o studiach, o błyszczącym stetoskopie, którym badałaby swoich pacjentów. Ukryte kompleksy, skrywane dotąd tajemnice i brak poczucia rodzinnych więzi spowodowały, że rodzice kierowani troską o los swojej kochanej córeczki postanowili umeblować jej życie na swoją modłę. James za wszelką cenę chciał, żeby Lydia była duszą towarzystwa cieszącą się powodzeniem wśród znajomych. Marylin nade wszystko pragnęła, aby córka została lekarzem, dlatego też kupowała jej naukowe książki i zapisywała na dodatkowe kursy z fizyki. A Lydia? Zgadzała się na to. Z lęku, braku czułości oraz z obawy, że gdy się zbuntuje, to jej rodzina rozpadnie się w drobny mak. Jednak nadszedł moment, w którym to ona nie wytrzymała.

Powieść wstrząsnęła mną. Podczas czytania miałam wrażenie, jakby autorka brała do rąk ostre narzędzia i brutalnie, bez żadnej zapowiedzi, grzebała nimi w najciemniejszych zakamarkach umysłów bohaterów. Z chirurgiczną precyzją wyjmowała wszystkie bolesne wspomnienia i doświadczenia, a następnie ubierając je w słowa, tworzyła pełną napięcia historię.

Powieść Celeste Ng doskonale wpisuje się w problemy dzisiejszego świata pełnego bezsensownych przepychanek pod hasłem „czyje dziecko jest mądrzejsze i ładniejsze”, wyścigów szczurów, zdobywania kolejnych tytułów i zaszczytów. Pracując w szkole, często mam okazję obserwować ten zgubny proceder. Rodzice za wszelką cenę chcą, aby ich dzieci były doskonałe, najlepsze we wszystkim, żeby w przyszłości zostały prawnikami, lekarzami, bankierami… A gdzie dzieciństwo? A gdzie miłość? Gdzie podążanie za własnymi marzeniami i poszukiwanie swoich dróg? Te pytania pozostawię bez odpowiedzi. Cieszę się tylko, że mnie nigdy nie spotkał taki los i że samodzielnie, a zarazem z ogromnym wparciem, bez niczyjej presji, mogłam pokierować swoim życiem w taki sposób, jaki chciałam.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Celeste Ng, „Wszystko czego wam nie powiedziałam”, wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa, 2016 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat