Moja znajoma, manikiurzystka, podobnie jak ja ma dwóch synów. Zawsze, gdy się spotykamy i rozmawiamy o naszych dzieciach, o szkole czy dzieciach znajomych, koleżanka mówi mi: „Cieszmy się, że mamy chłopców, bo wychowywanie dziewcząt to dziś katastrofa”. Sama, oprócz tego, że jestem matką, od wielu lat jestem również szkolnym wychowawcą i na bazie swoich doświadczeń mogę stwierdzić, że zdecydowanie lepiej prowadzi się klasy, gdzie dominuje płeć męska. Odnoszę wrażenie, że chłopcy są bardziej konkretni, mniej kłótliwi i mniej mściwi.
Warto jednak podkreślić, że, chociaż teoretycznie mamy dziś zrównanie ról, to na chłopcach ciąży większa odpowiedzialność i presja. To oni będą kiedyś zakładać swoje własne rodziny, za które będą odpowiedzialni. Warto więc już teraz zadbać o ich harmonijny rozwój.
Steve Biddulph to doświadczony i ceniony terapeuta rodzinny, który w swojej książce zabiera nas do chłopięcego świata pełnego wyzwań, ale i możliwości. Autor oferuje nam swego rodzaju kompleksowy i praktyczny przewodnik o tym, jak wychować chłopca na zdrowego, zrównoważonego i szczęśliwego mężczyznę.
Autor porusza w swojej książce wiele aspektów. Rozpoczyna ją od opisu środowisk, które towarzyszą rozwojowi dzieci (nie tylko chłopców) i które mają na nich największy wpływ (rodzina, szkoła, najbliższa społeczność lokalna), a następnie szczegółowo charakteryzuje cechy chłopców w poszczególnych etapach rozwoju. Bardzo duży nacisk w książce jest położony na relacje z rodzicem. Oczywiście początkowo to matka jest główną opiekunką dziecka, jednak z czasem mały chłopiec dużo bardziej łaknie towarzystwa i uwagi ojca, który jest jego pierwszym wzorem mężczyzny. W poradniku znajdziemy wiele strategii wychowawczych, które pomogą lepiej zrozumieć chłopców na różnych etapach rozwoju i skuteczniej reagować na różne (często trudne) sytuacje. Autor porusza wiele tematów, które szczególnie w dzisiejszych czasach, przybierają na sile. Cyberprzemoc, przemoc rówieśnicza, dorastanie w świecie mediów społecznościowych, a co za tym idzie – obniżona samoocena, choroby cywilizacyjne.
Książka jest napisana przystępnym, jasnym językiem oraz została okraszona wieloma przykładami, co sprawia, że informacje są łatwiejsze do zapamiętania. Z pewnością można znaleźć tam mnóstwo pożytecznych informacji. Niestety, w mojej ocenie, książka zbyt mocno skręca w lewo i można wyczuć w niej lewicowe ideologie, które są po prostu, z samego założenia fałszywe. Naszym zadaniem, jako rodziców, jest bronić dziecko przed ich szkodliwością, a nie je propagować czy (nie daj Boże) im ulegać. Jasne, że trzeba akceptować dziecko takim, jakim jest, ale wmawianie, że tranzycja może przynieść dziecku szczęście, jest nieprawdziwa. Nie wiem też, skąd autor wytrzasnął te wszystkie dane, ale ja o takich nie słyszałam, a dość regularnie śledzę ten temat. Dodam więcej – zbyt wiele czytałam historii, w których ludzie żałują, że dali się w to wciągnąć, ale czasu nie można cofnąć. Dzieciom potrzebna jest dyscyplina i umiejętność rozróżniania dobra od zła, a nie psychologiczne mumbo-jumbo.
Mam nadzieję, że każdy rodzic znajdzie w tej książce coś dla siebie; wybierze treści dobre, odrzucając te szkodliwe. Polecam tę książkę wszystkim rodzicom chłopców – przeczytajcie i sami wyróbcie sobie na jej temat zdanie.
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Steve Biddulph, „Wychowywanie chłopców w XXI wieku”, Rebis, Poznań, 2024.
Komentarze