Małe, obskurne i zaniedbane miasteczko w zapadłym zakątku południowo-wschodniej Polski już na pierwszy rzut oka wydaje się być podejrzane. Atmosfera tam panująca jest tak gęsta, że bez problemu można byłoby powiesić siekierę. Ludzie, jeżeli w ogóle pojawiają się na ulicach, snują się po nich niczym senne mary. Panuje wśród nich smutek, niechęć, apatia. Na popegeerowskich osiedlach rządzą młodociane gangi, które uprzykrzają życie tutejszej młodzieży. Dodatkowo, całe miasto spowija sieć podziemnych bunkrów, które sieją postrach wśród mieszkańców. Tam bowiem, dwadzieścia lat temu, znaleziono zwłoki nastolatka, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach.
Mogłoby się wydawać, że tamta tragedia jest już zamkniętym rozdziałem w historii miasteczka. Nic bardziej mylnego. Z wnętrza starych lochów znów zaczynają wydobywać się dziwne odgłosy, niepokojące dźwięki i demoniczne śmiechy. Właśnie wtedy, w odmętach betonowych korytarzy ginie kolejne dziecko – mały Mikołaj. Sytuacja niepokoi tym bardziej, że dziecko dotknięte jest autyzmem. Śledztwo prowadzone w bunkrach zarówno przez zastęp policjantów jak i nastolatków – amatorów odkrywa przed mieszkańcami zaskakującą i potworną tajemnicę…
„Wykluczeni” to naprawdę nietuzinkowa i wartościowa powieść. Autorka bardzo sprawnie, a zarazem z ciekawym pomysłem przekazała historię pełną niedomówień, poszlak, sprzeczności. Nie miałam problemu, aby podczas czytania wejść całą sobą w przedstawianą fabułę, poczuć przechodzące po plecach ciarki i emanującą z niej atmosferę niepokoju. Książka napisana jest nieźle, aczkolwiek od czasu do czasu coś mi w niej zgrzytało. Miałam wrażenie, że w niektórych momentach powieść jest zbyt rozbuchana, a autorka zaczyna uprawiać pseudopsychologię i wodolejstwo, czego w literaturze po prostu nie lubię. Jednak mimo wielu opisów i wielu wątków, zagadka jest budowana przez autorkę dość precyzyjnie, rozsądnie, w której wszystko prędzej czy później znajduje swoje sensowne wytłumaczenie.
Dużą rolę w powieści odegrał wątek tytułowych wykluczonych – osób dotkniętych niepełnosprawnością, zepchniętych na margines życia społecznego. Ludzi przezroczystych i niezauważalnych. Aleksandra Szałek zdecydowanie przeciwstawia się złu i nietolerancji oraz widzi potrzebę znalezienia remedium na eliminowanie ludzi dotkniętych kalectwem. W powieści autorka pokazuje jak łatwo taka osoba może stać się ofiarą podłości i bezwzględności ludzkiej, która podobnie jak głupota, nie zna granic.
Bardzo ciężko recenzuje się książkę swojej koleżanki ze studiów. Z jednej strony człowiek stara się być obiektywny, z drugiej nie potrafi oddzielić sympatii do autorki od książki, którą napisała. Mam nadzieję, że mimo wszystko recenzja zachęci do przeczytania powieści, a twórczy potencjał Oli znajdzie swoje odzwierciedlenie w kolejnych powieściach, czego jej z całego serca życzę.
Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)
Aleksandra Szałek, „Wykluczeni”, wyd. Novae Res, Gdynia, 2016 r.
Komentarze