„Za rok o tej porze” – recenzja

Recenzja książki „Za rok o tej porze”.
Czytelniczy kac, kapeć w ustach i pogryziona poduszka.

Kiedyś tam, w czasach studenckich, po jednej z zakrapianych imprez, mój znajomy stwierdził, że kac to nie choroba, ale kara. To okropne kołatanie w głowie, odrętwienie, postawa totalnego tumiwisizmu oraz światło, które staje się słyszalne nie pozwalają na normalne przeżycie dnia. Człowiek najchętniej przeleżałby cały dzień w łóżku i kontemplował swoje nieszczęście. Monika Sawicka sprawiła, że do osiągnięcia tego stanu wcale nie trzeba hektolitrów alkoholu. Wystarczy niepozorna, niespełna dwustu stronicowa książeczka.

Powieść, a właściwie zlepek różnych historii, stanowi kontynuację losów Kornelii – bohaterki „Dobrze, że jesteś”. Dziewczyna, aby uwolnić się od przemocy w rodzinie, bardzo szybko zdecydowała się na zawarcie związku małżeńskiego. Czyn ten okazał się trafieniem z popiołu w sam środek ognia. Zamiast miłości i bezpieczeństwa, Kornelia doświadczyła bicia, poniżania, braku zrozumienia. Po wielu latach postanowiła porzucić dotychczasowe życie i zacząć wszystko od nowa. Tabula rasa. Rozwiązanie wydaje się być proste, a jego konsekwencje – zbawienne. Ale czy na pewno? Czy przeszłość pozwoli o sobie zapomnieć na zawsze?

Powieść porusza tematy, obok których nie sposób przejść obojętnie. Gwałt, toksyczny związek, stalking czy utrata dziecka zostawiają ślady na zawsze; utrudniają powrót do normalnego życia i są w stanie zatruć każdą, nawet najmniejszą chwilę szczęścia. Doświadczenia te skłaniają do pytań i przemyśleń, a zarazem pokazują siłę człowieka, który po każdym upadku się podnosi i za wszelką cenę pragnie dalej żyć.

„Za rok o tej porze” to książka, która nie jest łatwa w odbiorze, a osobom z tendencjami do popadania w skrajne stany emocjonalne z pewnością ułatwi przejście w stan depresyjny. Do tej lektury trzeba podejść z odpowiednim nastawieniem, o które ja nie zadbałam. Sięgając po nią, spodziewałam się jakiejś ckliwej historyjki, a tu… BACH! Czułam się jakbym oberwała z kałacha prosto w klatkę piersiową. Pozytywna energia związana ze zbliżającymi się świętami ulotniła się szybciej niż kochanek spod łóżka niewiernej żony. Zafundowałam sobie przyspieszone katharsis, ot co.

Powieść sama w sobie jest poruszająca, jednak jej forma nie zachwyciła mnie. Najpierw, żeby dotrzeć do treści musiałam przebrnąć przez kilkanaście recenzji poprzednich książek, a potem uważać, aby nie zgubić się w samej treści. Bardzo sobie cenię wielotorowość narracji, ale tutaj baby z dziadem tylko zabrakło. Fragmentaryczne historie mieszają się z lovelistami, wpisami z dziennika, notatkami i cytatami z Wojaczka, Barańczaka, Andrzeja Piasecznego i Varius Manx. O ile obecność dwóch pierwszych autorów jestem w stanie zrozumieć, o tyle dwie ostatnie pozycje to strzał w kolano. Błagam! Piaska i Varius Manx słuchało się w podstawówce i gimnazjum, kiedy hormony nie pozwalały spać po nocach, a wielka miłość (która trwała tydzień) miała być już tą ostatnią. Niektóre cytaty pasowałyby raczej do pamiętniczka nastolatki niż do bolesnej spowiedzi poturbowanej przez los kobiety. Poza tym miałam wrażenie, że miejscami tych wszystkich wstawek było więcej, niż słów samej autorki. A powinno być na odwrót. Jednak to, co dla mnie jest wadą dla kogoś innego może okazać się zaletą.

Ta powieść to dość nietypowa historia. Historia kobiety, która próbuje uwolnić się z oków własnych cierpień i ograniczeń; która codziennie podejmuję walkę o siebie i swoje szczęście. Mimo, że z książki emanuje smutek, gdzieś tam z tyłu pojawia się płomyk nadziei na lepsze jutro. Bo żadna noc nie jest tak ciemna, żeby nigdzie nie można było odszukać chociażby jednej gwiazdy.

Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)

Monika Sawicka, „Za rok o tej porze”, wyd. Replika, Zakrzewo, 2016 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat