„Amerykaana” – recenzja

Recenzja książki „Amerykaana”.
Współczesny obraz emigracji z Afryki do Stanów. Tożsamość kontra życiowe doświadczenia. Wreszcie pytanie, czy lepsze życie rzeczywiście jest lepsze, czy może po prostu inne.

Wielowarstwowość najnowszej powieści Chimamandy Ngozi Adichie nie ogranicza się tylko do tych refleksji. Obraz życia, które autorka pokazuje dzieli się na dwa kontynenty: Afrykę, skąd pochodzi główna bohaterka Ifemelu, oraz USA, do którego emigruje. Mimo upływu piętnastu lat większość akcji dzieje się równolegle w jednym miejscu: zakładzie fryzjerskim, do którego przychodzi Ifemelu zrobić sobie warkoczyki. W czasie kilkugodzinnego zaplatania włosów wspomina swoje lata szkolne, studia oraz życie po wyjeździe z Nigerii. Mimo całkiem udanego życia i różnych sukcesów, po kilkunastu latach decyduje się na powrót do rodzinnego Lagos. Chociaż „Amerykaana” opowiada o emigracji czarnej Afrykanki, obraz świata i procesów w nim zachodzących można prawdopodobnie porównać do doświadczeń innych nacji.

Z całości, jak dla mnie, wyziera jedno: jak jesteś czarna, to czarna będziesz zawsze. Tutaj kolor skóry jest pierwszą rzeczą, która definiuje człowieka. Dopiero za tym idzie akcent, sposób czesania się, ubierania czy asymilacji w określonej grupie. Dla wielu Nigeryjczyków z pokolenia bohaterki, Stany lub Europa to raj na świecie. O ile ma się wizę. Z jednej strony dają rzeczywiście różne szanse na byt, z drugiej pytaniem jest jaką się płaci za to cenę. Rodzina i znajomi Ifemelu, którzy emigrują, to lokalna klasa średnia. Nie uciekają przed nędzą na łodziach, ale po przylocie na nowy ląd i tak często muszą się chwytać dosłownie wszystkiego, by przeżyć. 

W całej opowieści pojawia się wiele wątków do obserwacji. Historia miłosna Ifemelu i Obinze, pary wprost stworzonej dla siebie, których rozdzieliły doświadczenia emigracyjne. Życie uciekinierki, która musi zaaklimatyzować się w całkowicie innym świecie. Walka o przetrwanie materialne. Pytania, co tworzy naszą tożsamość: przeżyte sytuacje czy my sami. A może zasady, których chcemy przestrzegać, by stać się pewnym typem człowieka. Wszystko dzieje się na tle współczesnych procesów w społeczeństwie amerykańskim, które bohaterka komentuje swoim blogiem lub refleksjami nad własnym życiem. Ngozi Adichie bywa nazywana nieraz feministką. Choć sama odwołuje się od tego, nie można jednak zaprzeczyć, by kobiety ją nie interesowały. To one są w przeważającej części bohaterkami powieści i także głównie z ich perspektywy obserwujemy współczesny Lagos, do którego Ifemelu wraca. Współczesne procesy migracyjne w Europie, stają się także coraz częściej udziałem Polaków. Wprawdzie nasza perspektywa jest inna, bo biała, niemniej jednak wydaje mi się, że wiele różnych sytuacji nasi emigranci przeżywają podobnie. My także jeździmy do lepszego świata, tyle, że on jest znacznie bliżej. Dlatego też myślę, że historia Ifemelu, choć rozgrywa się wśród czarnej społeczności, jest pod wieloma względami bardzo bliska każdej innej emigranckiej.

„Amerykaana” to świetnie napisana, wielowarstwowa, współczesna, społeczno-jednostkowa powieść. I niech was nie zwiedzie jej grubość. To naprawdę znakomicie się czyta.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Chimamanda Ngozi Adichie, „Amerykaana”, Poznań, Zysk i S-ka, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat