„Nieznajoma z parku” – recenzja

Recenzja książki „Nieznajoma z parku”.
Czy można spotkać kogoś zupełnie przypadkiem i nie wiedzieć jeszcze, że ta osoba za chwilę całkowicie odmieni nasze życie? Czy można zaufać komuś, kogo właściwie się nie zna, a uczucia pozwolą nam zrobić krok, którego wcześniej nie mieliśmy odwagi wykonać? Takie pytania pojawiły się u mnie podczas lektury „Nieznajomej z parku” Anny M. Wan.

Głównym bohaterem powieści jest Jack T. Gordon, właściciel agencji ochrony JT Security. Po bolesnym rozstaniu jego życie nie wygląda tak, jak wcześniej. Pewnego dnia, patrząc z okna swojego gabinetu, zauważa w pobliskim parku młodą kobietę. Początkowo jest tylko nieznajomą, którą można dostrzec z daleka. Z czasem jednak jej obecność staje się dla Jacka czymś ważnym. Kiedy kobieta przestaje pojawiać się w parku, mężczyzna zaczyna zastanawiać się, co się z nią stało. Nie spodziewa się, że los wkrótce ponownie postawi ją na jego drodze, gdy Liz Blackley pojawi się w jego agencji z nietypową prośbą. 

I właśnie od tego momentu historia zaczyna nabierać tempa. Początkowa ciekawość przeradza się w relację, w której trudno już oddzielić to, co miało być tylko pewnym układem, od prawdziwych emocji. Jack i Liz nie są bohaterami bez własnego bagażu. Oboje mają za sobą doświadczenia, które wpływają na ich decyzje, obawy i sposób patrzenia na drugiego człowieka. Dzięki temu ich relacja nie rozwija się od razu i bez żadnych przeszkód. Jest w niej ostrożność, niepewność, ale też coraz większe zainteresowanie i potrzeba zaufania.

Podobało mi się połączenie romansu z odrobiną tajemnicy i napięcia. „Nieznajoma z parku” nie skupia się wyłącznie na uczuciach między bohaterami. W historii Liz pojawia się również sytuacja, która sprawia, że czytelnik zaczyna zastanawiać się, czy wszystko rzeczywiście jest takie, jak wygląda na początku. Dzięki temu powieść nie staje się jedynie kolejną, spokojną historią miłosną. Obok romantycznych momentów pojawia się poczucie zagrożenia.

Dużym plusem jest dla mnie również sam motyw przypadkowego spotkania. Czasami ktoś może przez długi czas pozostawać dla nas zupełnie obcą osobą, a potem wystarczy jeden moment, jedna rozmowa czy jedna decyzja, żeby nasze drogi zaczęły się ze sobą łączyć. W tej historii właśnie takie małe przypadki prowadzą bohaterów w stronę czegoś, czego żadne z nich początkowo nie planowało.

Nie jest to jednak historia pozbawiona elementów znanych z romansów. Mamy tutaj zamożnego i wpływowego mężczyznę, kobietę skrywającą pewne tajemnice, relację, która początkowo ma określone zasady oraz uczucia, które z czasem zaczynają wymykać się spod kontroli. Dla mnie nie jest to jednak wadą, zwłaszcza że tę historię dobrze się czyta, a całość zostaje uzupełniona o dodatkowe napięcie.

„Nieznajoma z parku” to przede wszystkim opowieść o spotkaniu dwóch osób, które nie szukały siebie nawzajem. O zaufaniu, które trzeba dopiero zbudować, o przeszłości, która czasem nie pozwala tak łatwo rozpocząć czegoś nowego i o uczuciach, których nie da się zaplanować.

To lekka, emocjonalna historia dla osób, które lubią romanse z nutą tajemnicy, bohaterów z własnymi problemami i relacje rozwijające się krok po kroku. Nie jest to książka, która próbuje odkrywać romansowy gatunek na nowo, ale też nie musi tego robić. Ma dawać emocje, zaciekawić losami bohaterów i pozwolić na kilka godzin oderwać się od codzienności. I właśnie w tej roli „Nieznajoma z parku” sprawdza się bardzo dobrze.

Nikola Czerwińska

Anna M. Wan, „Nieznajoma z parku”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat