Nireńska urodziła się w Warszawie w żydowskiej rodzinie. Zamiast życia, jakie próbowano dla niej zaplanować, wybrała taniec. Pieniądze przeznaczone na posag wykorzystała na naukę w Dreźnie. Później przyszły kolejne miasta, kolejne sceny i kolejne granice, które trzeba było przekraczać. Jej życie przypadło jednak na czas, w którym prywatne plany bardzo łatwo przegrywały z wielką historią. Zagłada zabrała znaczną część jej rodziny, a doświadczenia XX wieku pozostały z nią znacznie dłużej niż wojna. I właśnie tutaj książka Kostyrko staje się czymś więcej niż klasyczną biografią tancerki.
Autorka nie ogranicza się do odtworzenia kolejnych dat, występów, podróży i związków. Próbuje zrekonstruować cały świat, w którym funkcjonowała Nireńska. Przedwojenną Warszawę, środowisko nowoczesnego tańca, narastający antysemityzm, emigrację, wojnę, powojenną Amerykę. Zagląda do dokumentów, listów, fotografii, starych gazet i wspomnień. Tam, gdzie po bohaterce pozostały luki, próbuje je ostrożnie wypełniać kontekstem. To największa siła tej książki i jednocześnie jej największa słabość.
Momentami Poli jest po prostu za mało. Czytelnik chce już do niej wrócić, chce dowiedzieć się, co czuła, czego się bała, z kim walczyła, dlaczego podejmowała konkretne decyzje, a tymczasem opowieść ponownie skręca w stronę historii innej osoby, miejsca albo wydarzenia. Niektóre dygresje są fascynujące, inne sprawiają, że główna bohaterka zaczyna rozpływać się w ogromie materiału. A jednak trudno odmówić tej metodzie sensu. Życia Nireńskiej nie da się przecież wyjąć z historii i oglądać w sterylnych warunkach. To, kim była, wynikało również z tego, przed czym uciekała, co straciła i w jakich czasach przyszło jej walczyć o możliwość bycia sobą.
Najbardziej przejmujące jest właśnie to napięcie pomiędzy wolnością a pamięcią. Pola chciała tańczyć. Chciała decydować o sobie, swoim ciele, uczuciach i sztuce. Wymykała się prostym definicjom narodowości, seksualności czy przynależności. Jednocześnie nie sposób było wymazać przeszłości. Zagłada nie skończyła się dla niej wraz z końcem wojny. Stała się częścią jej późniejszego życia, nawet wtedy, gdy Nireńska próbowała od niej uciekać.
W tej biografii nie ma łatwego, efektownego mitu artystki, która mimo przeciwności podbiła świat. Jest talent, determinacja i odwaga, ale są też niespełnienie, samotność, trauma i pytanie o cenę, jaką człowiek płaci za wydarzenia, na które nie miał żadnego wpływu. Kostyrko nie pisze pomnika. Pisze o człowieku pełnym sprzeczności. I być może właśnie dlatego Pola Nireńska po zamknięciu książki zostaje w pamięci.
„Tancerka i zagłada” nie jest lekką biografią do przeczytania w jeden wieczór. Wymaga uwagi, czasami cierpliwości i pogodzenia się z faktem, że autorka będzie wielokrotnie odchodzić od swojej bohaterki. W zamian daje jednak znacznie więcej niż historię jednej tancerki. Pokazuje kobietę próbującą zachować wolność w wieku, który tak wielu ludziom brutalnie ją odebrał. I przede wszystkim przypomina, że Pola Nireńska była kimś znacznie więcej niż „żoną Jana Karskiego”. Była artystką. I zdecydowanie zasługiwała na to, by ktoś opowiedział jej historię.
PMP
Weronika Kostyrko, „Tancerka i zagłada. Historia Poli Nireńskiej”, Wydawnictwo Marginesy, 2026.
Komentarze