„Architekt rzeczywistości. Wiosna” nie pokazuje odległej przyszłości pełnej latających samochodów i międzygalaktycznych podróży. Akcja rozgrywa się w świecie zaskakująco podobnym do naszego. Ludzie nadal pracują, programują i żyją w dobrze znanej codzienności. Z tą różnicą, że nad wszystkim czuwa korporacja Your Tomorrow, a technologia przestała być jedynie narzędziem. Stała się czymś, co wyznacza zasady funkcjonowania całego społeczeństwa.
To właśnie komputerowa otoczka okazała się dla mnie najmocniejszą stroną powieści. Programowanie nie jest tu dodatkiem wrzuconym tylko po to, by historia sprawiała wrażenie nowoczesnej. Ono przenika cały świat przedstawiony. Bohaterowie myślą kodem, rozwiązują problemy jak komputery, a kolejne wydarzenia przypominają przechodzenie następnych poziomów gry. Grupa krok po kroku przedostaje się przez kolejne sektory siedziby Your Tomorrow, mierząc się z coraz bardziej wymagającymi przeciwnikami – od zmodyfikowanych ludzi po technologiczne anomalie.
Ogromne zainteresowanie wzbudził we mnie motyw handlu emocjami. W świecie Biskupskiego można sprzedać własne wspomnienia, uczucia czy pierwszą miłość, a ktoś inny może je kupić i przeżyć jak własne doświadczenie. To właśnie ten pomysł wywołuje największy niepokój. Nierówności społeczne przestają dotyczyć wyłącznie majątku. Bogaci mogą pozwolić sobie na kolekcjonowanie cudzych przeżyć, podczas gdy ubodzy za trochę pieniędzy, tracą część własnej emocjonalności. Autor nie rozwija tego wątku tak mocno, jak oczekiwałabym, ale już sam koncept należy do najbardziej oryginalnych elementów całej powieści.
Pierwszy tom wyraźnie pełni jednak rolę wprowadzenia do większej historii. Autor poświęca sporo miejsca przedstawieniu bohaterów, ich motywacji oraz zasad rządzących uniwersum. Sama fabuła koncentruje się właściwie na jednej misji – infiltracji głównej siedziby YT. Z każdym kolejnym etapem przeszkody stają się coraz trudniejsze, ale nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nadrzędnym celem nie jest rozwiązanie konfliktu, lecz przygotowanie gruntu pod następne części cyklu. Momentami tempo wyraźnie zwalnia, a niektóre sceny sprawiają wrażenie sztucznie wydłużonych.
Podobne odczucia miałam wobec warstwy technicznej. Autor bardzo mocno opiera świat na zagadnieniach związanych z programowaniem i informatyką. Doceniam konsekwencję, z jaką buduje tę wizję, jednak miejscami odnosiłam wrażenie, że techniczne wyjaśnienia zostały celowo skomplikowane. Nie wynika to z samego poziomu trudności tematu, lecz raczej ze sposobu jego przedstawienia. Z perspektywy osoby mającej na co dzień kontakt z branżą IT część tych fragmentów wydawała się bardziej zawiła, niż musiała być. Nie przeszkadza to jednak w śledzeniu historii, bo książkę mimo wszystko czyta się szybko.
„Architekt rzeczywistości. Wiosna” pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi i trudno nie odnieść wrażenia, że taki był zamysł autora. To nie jest zamknięta opowieść, lecz pierwszy krok do znacznie większego świata. Jeśli kolejne tomy wykorzystają potencjał zarysowanych tutaj pomysłów, zwłaszcza handlu emocjami i wpływu technologii na ludzką wolność, seria ma szansę rozwinąć się w naprawdę interesującym kierunku. Już teraz widać, że Tomasz Biskupski miał ambitną wizję. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w następnych częściach poświęci tyle samo uwagi jej rozwijaniu, co budowaniu fundamentów.
Dorota Pustelnik
Tomasz Biskupski, ,,Architekt rzeczywistości. Wiosna.’’, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.
Komentarze