„Aż do rzeki. Opowieść o miłości, stracie i wyzwoleniu” - recenzja

Recenzja książki „Aż do rzeki. Opowieść o miłości, stracie i wyzwoleniu”.
Jak daleko można się posunąć, próbując uratować ukochaną osobę? „Aż do rzeki” Elizabeth Gilbert to poruszająca opowieść o miłości, która musi zmierzyć się z chorobą, uzależnieniem i nieuchronną stratą.

Elizabeth Gilbert przez lata kojarzona była przede wszystkim z bestsellerową książką „Jedz, módl się, kochaj”, w której opisywała własną drogę do odnalezienia siebie. W „Aż do rzeki” autorka ponownie sięga po osobiste doświadczenia, jednak tym razem oddaje w ręce czytelniczek historię znacznie bardziej bolesną oraz bezkompromisową.

Jest to opowieść o miłości do Rayyi Elias – artystki, muzyczki i kobiety zmagającej się z uzależnieniem. Kiedy Rayya otrzymuje diagnozę ciężkiej choroby, obie stają przed rzeczywistością, której nie sposób kontrolować. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że leczenie przeciwbólowe oznacza powrót do substancji, od których Rayya była wcześniej uzależniona. W tym momencie książka przestaje być wyłącznie historią miłosną, a staje się przejmującym studium uzależnienia i współuzależnienia. Nie jest to już tylko walka z chorobą, ale również próba ocalenia człowieka przed samym sobą.

Największą siłą tej książki jest bez wątpienia szczerość. Gilbert nie próbuje przedstawiać siebie jako bohaterki. Nie kreuje się na osobę, która zawsze potrafi znaleźć właściwe rozwiązanie, wręcz przeciwnie – pokazuje własną bezradność, złość, zmęczenie i lęk.

Autorka opisuje emocje, których wiele osób doświadcza podczas opieki nad bliskim zmagającym się z nałogiem. Miłość miesza się tutaj z frustracją, troska z poczuciem winy, a nadzieja z coraz większym wyczerpaniem. To właśnie dzięki tej emocjonalnej autentyczności książka robi tak duże wrażenie.

Jednym z najciekawszych aspektów książki jest próba odpowiedzi na pytanie, czy sama miłość może uratować drugiego człowieka. Gilbert pokazuje, że choć uczucia są niezwykle ważne, nie są lekarstwem na wszystko.

„Aż do rzeki” uświadamia, jak destrukcyjny potrafi być nałóg i jak bardzo wpływa nie tylko na osobę uzależnioną, ale również na jej najbliższych. Jest to książka o poświęceniu, o odpowiedzialności za drugiego człowieka i o konieczności zaakceptowania faktu, że nie wszystko da się naprawić.

Osoby sięgające po książkę w poszukiwaniu lekkiej historii miłosnej mogą być zaskoczone. Gilbert nie oszczędza czytelniczek. Pisze o cierpieniu, stracie i uzależnieniu w sposób bezpośredni, momentami wręcz brutalny. Jednocześnie nie brakuje tu czułości i refleksji nad ludzką naturą.

To jedna z tych książek, które zostają w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Nie dlatego, że oferują gotowe odpowiedzi, ale dlatego, że zmuszają do zadawania trudnych pytań.

„Aż do rzeki” to niezwykle osobista i odważna opowieść o miłości wystawionej na najcięższą próbę. Elizabeth Gilbert pokazuje, jak cienka bywa granica między pomocą a współuzależnieniem oraz jak trudne jest pogodzenie się z tym, że nie zawsze możemy uratować tych, których kochamy. To poruszająca lektura dla osób, które cenią literaturę opartą na prawdziwych emocjach i życiowych doświadczeniach.

Katarzyna Adamonis

Elizabeth Gilbert, „Aż do rzeki. Opowieść o miłości, stracie i wyzwoleniu”, Rebis, Poznań, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat