Gdy zaczęłam czytać „Barona” i natknęłam się w książce na nazwiska policjantów – Ewy Jędrycz i Huberta Zaniewskiego – coś zaczęło mi świtać. I wtedy przypomniałam sobie, że jakieś dwa lata temu czytałam książkę „Druciarz” i tam byli dokładnie ci sami bohaterowie. Autora, oczywiście, kojarzyłam, ale poprzednia powieść była wydana nakładem wydawnictwa Filia i myślałam, że „Baron” to zupełnie inna historia. A tymczasem taka niespodzianka! Bardzo się ucieszyłam, bo pamiętam, że „Druciarz” bardzo mnie wciągnął i liczyłam, że tak samo będzie z kolejną częścią z serii puławskiej.
Powieść rozpoczyna wyłowieniem z rzeki okaleczonych zwłok kobiety. Śledztwo prowadzone przez puławskich policjantów kieruje do szanowanych w społeczeństwie biznesmenów, braci Baronowskich. Na pierwszy rzut oka bracia wydają się przykładnymi przedsiębiorcami i obywatelami, ale pod ich legalnym biznesem kryje się coś o wiele mroczniejszego… Okazuje się, że jeden z braci – Karol – to człowiek psychicznie chory, któremu przyjemność sprawia zadawanie bólu innym i który wymyśla sadystyczne tortury. Okazuje się, że jego działalność to wierzchołek góry lodowej, a w grę wchodzą dodatkowo: korupcja, narkotyki, wojny gangów.
Książka jest naprawdę krwawa i brutalna, dużo brutalniejsza niż wspomniany „Druciarz”. Uważam, że nie jest to lektura dla każdego; nawet ja – a mam dość dużą tolerancję na brutalność – momentami musiałam przerywać czytanie bądź ominąć opis, bo moja wyobraźnia podsuwała mi sugestywne obrazy. To zdecydowanie powieść dla czytelników o mocnych nerwach.
Sama fabuła – nie powiem – bardzo mnie wciągnęła i choć opisy zbrodni nie należały do najprzyjemniejszych, to kierowała mną ciekawość, w którą stronę podąży akcja i przede wszystkim – czy ofiary doczekają się sprawiedliwości. Krzysztof Jóźwik nakreślił naprawdę realistyczne sylwetki gangsterów, którzy wręcz prześcigają się w pomysłach w wysyłaniu ludzi na tamten świat. Myślę, że to oni, poniekąd, wyznaczyli tor tej powieści – ona taka jest, bo tacy właśnie są jej bohaterowie. Wydaje mi się, że autor nie epatuje zbrodniami, bo przegrał zakład, a dlatego, że bohaterowie są jak najbardziej prawdziwi w tej narracji. Jestem przekonana, że tacy bandyci istnieją.
Powieść, choć ma wiele wątków, gładko się splata w jedną całość i do samego końca trzyma w napięciu. Autor doskonale buduje atmosferę napięcia, a czytelnik nie ma chwili na oddech. Książka wywołuje skrajne emocje i sprawia, że ciężko o niej zapomnieć.
Muszę stwierdzić, że „Baron” to najlepsza powieść Krzysztofa Jóźwika, jaką czytałam. Mam wrażenie, że autor jest wręcz stworzony do takich brutalnych, krwawych i sadystycznych historii i że dopiero w tej powieści pokazał tak naprawdę, na co go stać. Książkę polecam, ale na własną odpowiedzialność.
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Krzysztof Jóźwik, „Baron”, Initium, Kraków, 2025.
Komentarze