Katastrofa lotnicza, samotna ucieczka przez góry, niewinna ofiara i źli, wpływowi ludzie, odkrywanie kolejnych tajemnic układających się w straszliwą całość – to, mam wrażenie, wyeksploatowane do cna literackie motywy, które można spotkać w co drugiej fabule. A jednak – nie w tej kombinacji! „Bezwład”, debiutancka powieść Jessiki Barry, jest absolutnie mistrzowsko przygotowanym koktajlem tychże elementów podanych w formie mojej ulubionej narracji.
Muszę przyznać, że uwielbiam czytać debiuty (chociaż nie pogardzę i znanymi w literackim światku nazwiskami), ponieważ są one powiewem świeżości na książkowym rynku oraz nowym spojrzeniem na uklepany, literacki świat. Ostatnio czytałam kilka niezwykle udanych debiutów (m.in. „Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności”) i kiedy na stronie wydawnictwa Rebis przeczytałam zapowiedź thrillera Jessiki Barry, uznałam, że muszę się z nim zapoznać.
Allison Carpenter cudem ratuje się z katastrofy lotniczej. Kobieta zaczyna samotną ucieczkę, gdyż zna pilnie strzeżone tajemnice, a doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że są ludzie gotowi ją zabić, aby prawda nie ujrzała światła dziennego. Chociaż dokuczają jej poniesione w wyniku wypadku obrażenia, głód, pragnienie oraz zimno kobieta ma w sobie naprawdę ogromne pokłady determinacji. Ma jeden cel – przeżyć. I robi wszystko, aby tego dokonać.
Równolegle poznajemy matkę Allison – Maggie – która od samego początku nie wierzy w śmierć swojej ukochanej jedynaczki. W tajemnicy przed wszystkimi przeszukuje sieć w poszukiwaniu informacji o córce, gdyż, jak się okazuje, nic o niej nie wie. Ze śledztwa Maggie wyłania się zupełnie inny obraz Allison – opływającej w luksusy narzeczonej właściciela firmy farmaceutycznej. Słodkiej laleczki mającej dotrzymywać towarzystwa na bankietach. Dziewczyny będącej na czyimś utrzymaniu. Maggie nie może uwierzyć w ten wizerunek córki i z jeszcze większym zacięciem kontynuuje swoje śledztwo.
„Bezwład” to książka, w której napięcie cały czas rośnie. Ten stan potęguje dwutorowa narracja, przeplatające się rozdziały pisane z perspektywy matki i córki, które sprawiają, że czytelnik powoli, z niegasnącą ciekawością odkrywa kolejne tajemnice Allison, jej narzeczonego i świata, w którym żyła. Chwyt ten pozwolił autorce na zbudowanie naprawdę niepokojącego klimatu oraz wbicie czytelnika w fotel. Bo od lektury, wierzcie mi lub nie, naprawdę ciężko się oderwać. Barry niezwykle sprawnie manipuluje elementami fabuły, hipnotyzuje i sprawia, że chce się jak najszybciej dociec prawdy i dojść do finału.
Jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści. Liczę na więcej tak udanych debiutów w roku 2020!
Anna Stasiuk
(anna.stasiuk@dlalejdis.pl)
Jessica Barry, „Bezwład”, Rebis, Poznań, 2020.
Komentarze