Wydawca od razu informuje o tym, kim był Simo Häyhä: bohaterem wojny radziecko-fińskiej, mającym na koncie ponad 500 potwierdzonych trafień. Dowiadujemy się co nieco o wojnie zimowej 1939-1940, która stała się starciem Dawida z Goliatem. Walki toczone w ekstremalnie trudnych warunkach, przy temperaturach osiągających nierzadko 40 stopni poniżej zera, ujawniły wszystkie słabości armii radzieckiej.
Książka jest niezwykła nie tylko dlatego, że traktuje o naprawdę niezwykłym człowieku, ale również dlatego, że jest biografią w zasadzie zwykłego żołnierza. Nie generała, nie dowódcy, a teoretycznie jednego z wielu snajperów z pierwszej linii. Tylko jednak teoretycznie, bo w praktyce mowa o kimś, kto za życia stał się legendą i postrachem Armii Czerwonej.
Tekstu ogólnie było znacznie mniej, niż się spodziewałam. Myślałam, że skoro książka jest tak krótka, czcionka będzie drobna, ściśnięta. Nic z tych rzeczy. Ta długość sama w sobie nie jest wadą, jednak myślę, że autor mógł to lepiej rozegrać. W publikacji znalazło się sporo fotografii, co uważam za ogromną zaletę. Niestety brakowało mi map, bo chyba mało kto orientuje się dobrze w geografii wojny fińsko-sowieckiej. Brawa należą się natomiast za satysfakcjonującą bibliografię.
Sposób narracji na pierwszych stronach mnie porwał, ponieważ dzięki niemu poczułam się, jakbym przedstawione wydarzenia obserwowała z bliska. Niestety jednak później w tekst wkradł się chaos, a oprócz tytułowej postaci autor zaprezentował też innych żołnierzy i dowódców. Nie jest to wada, a ciekawy zabieg osadzenia Häyhä w jakichś realiach. Warto mieć to jednak na uwadze, sięgając po ten tytuł.
Sarjanen skrupulatnie opisał wydarzenia, trzymając się faktów, używając prostych, ale obrazowych i wręcz dosadnych słów. Choć bez ocen, bez mitologizowania, tekst wydał mi się bardzo emocjonalny. Autor zaprezentował kolejne okresy życie Häyhä, które wbrew temu, co mogłoby się wydawać, długo wyglądały bardzo zwyczajnie. Jak wynika z tekstu, to praca na roli, obcowanie z surowymi warunkami kształtowały przyszłego, najbardziej skutecznego snajpera w historii. Lata po wojnie również wydają się wręcz niewiarygodnie... spokojne, ale przy tym ciekawe. Tak samo zresztą jak cała skromna postać tytułowego bohatera. Dobrze wybrzmiało to, że nie uważał się za postać niezwykłą, a po prostu dużo ćwiczył i przykładał się do tego, co robił. Etapy życia, te związane z wojskiem, wojną i strzelectwem, również zostały opisane w zasadzie na chłodno, bez próby podkręcenia aspektu sensacyjności. Tu jednak wkradło się zamieszanie, przez co chwilami można było się wręcz pogubić. Być może to próba urozmaicenia tekstu, ale w moim odczuciu nie wyszło najlepiej skakanie po różnych wydarzeniach i miejscach, które pojawiały się w historii życia Simo Häyhä. Czasem miałam wrażenie, że autor trochę sztucznie starał się wydłużyć treść. W innych momentach wydawało mi się, że to próba oddania realiów. Mam w tej kwestii mieszane uczucia.
Jednoznacznie za to żałuję, że fragment o wojnie zimowej okazał się trochę niesatysfakcjonujący. Nie czuć zbytnio klimatu tej wojny, a informacyjnie brakowało mi dokładniejszego zagłębienia się w ten konflikt. Przecież to w nim Häyhä stał się legendą.
Po przeczytaniu zostałam z myślą, że wyglądało na to, że autor bardzo chciał napisać tę biografię, ale zabrakło mu materiału. Nie wyczerpał też tematu, który rozwinięty mógłby wyjść książce na dobre. Może też zabrakło mu konkretnej wizji?
Mimo kilku mankamentów „Białą Śmierć” uważam za lekturę ciekawą dla osób zainteresowanych historią II wojny światowej i wojskowości, jak również aspektem bardziej ludzkim, prosto z frontu. Mnie bardzo spodobało się ujęcie „ludzkie”, niemitologizujące. Z książki można się sporo dowiedzieć, a styl narracji sprawił, że nieźle się to czytało. To nie jest jedna z tych przytłaczających, ciężkich, opasłych biografii.
Kinga Żukowska
Petri Sarjanen, „Biała Śmierć. Najskuteczniejszy snajper w historii wojen – Simö Häyhä”, Wydawnictwo Replika, 2025.