Już sam pomysł wydaje się bardzo odważny i wręcz niemożliwy do zrealizowania. Podczas czytania cały czas zastanawiałam się, skąd autor miał tyle siły i motywacji, żeby każdego dnia pokonywać kolejne kilometry. Ta książka nie jest tylko historią o bieganiu, ale przede wszystkim o spełnianiu marzeń, pokonywaniu własnych słabości i wierze w siebie.
Książka opowiada prawdziwą historię. Dzięki temu wszystkie wydarzenia wydają się jeszcze ciekawsze. Autor nie ukrywa, że podczas swojej wyprawy miał wiele trudnych chwil. Zmagał się ze zmęczeniem, bólem, zmieniającą się pogodą i różnymi problemami, które mogły sprawić, że zrezygnuje. Mimo to nie poddał się i każdego dnia walczył o osiągnięcie swojego celu. To pokazuje, że nawet najtrudniejsze marzenia można spełnić, jeśli jest się wytrwałym i nie traci się nadziei.
Podczas czytania bardzo spodobały mi się również opisy miejsc, przez które przebiegał autor. Dzięki nim można wyobrazić sobie ogrom Stanów Zjednoczonych i zobaczyć, jak bardzo różnią się od siebie poszczególne regiony. Autor spotykał także wielu ciekawych ludzi, którzy pomagali mu lub po prostu wspierali dobrym słowem. Pokazuje to, że na świecie jest wiele życzliwych osób i czasami nawet obcy człowiek może okazać wielkie serce. To sprawia, że książkę czyta się z zainteresowaniem i trudno się od niej oderwać.
Autor nie przedstawia siebie jako osoby idealnej. Opowiada o swoich wątpliwościach, chwilach zwątpienia i zmęczeniu. Dzięki temu historia wydaje się szczera i prawdziwa. Czytając ją, można zauważyć, że każdy człowiek ma momenty, kiedy chce się poddać, ale najważniejsze jest to, aby mimo wszystko iść dalej. Myślę, że właśnie ta szczerość sprawia, że książka jest tak inspirująca.
Książka uczy przede wszystkim wytrwałości i cierpliwości. Pokazuje, że sukces nie przychodzi od razu i trzeba na niego pracować. Według mnie ta historia może być motywacją dla wielu osób, nie tylko dla tych, którzy interesują się sportem. Pokazuje, że każdy ma swoje własne „USA do przebiegnięcia”, czyli marzenia i cele, które na początku wydają się bardzo trudne. Nie trzeba być sportowcem, żeby zrozumieć przesłanie tej historii. Wystarczy mieć jakieś marzenie i chcieć je kiedyś spełnić. Po przeczytaniu tej książki miałam wrażenie, że warto próbować nowych rzeczy i nie bać się wyzwań, nawet jeśli wydają się nieosiągalne.
Uważam, że język książki jest prosty i zrozumiały. Nie ma w niej nudnych fragmentów ani skomplikowanych opisów. Dzięki temu czyta się ją szybko i z dużym zainteresowaniem. Każdy kolejny rozdział zachęca do dalszego czytania. Z niecierpliwością czekałam na opis następnego etapu wyprawy. Podobało mi się również to, że oprócz samego biegu, autor dzieli się swoimi przemyśleniami i emocjami. Dzięki temu można lepiej zrozumieć, co czuł podczas całej podróży.
Uważam, że „Biegiem przez USA” to bardzo ciekawa i wartościowa książka. Jest pełna motywacji, inspiracji i pokazuje, że dzięki ciężkiej pracy oraz wytrwałości można osiągnąć naprawdę wiele. Poleciłabym ją każdemu, kto lubi prawdziwe historie i chce przeczytać coś, co daje do myślenia. Po zakończeniu lektury długo pamięta się o historii Tomasza Sobani i jego niezwykłej wyprawie. To książka, która nie tylko opowiada o biegu przez Stany Zjednoczone, ale przede wszystkim uczy, że warto wierzyć w siebie, nie poddawać się i konsekwentnie dążyć do spełniania swoich marzeń.
Julia Wierczyńska
Tomasz Sobania i Adrian Kowarzyk, „Biegiem przez USA”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026.
Komentarze