„Błękitne koperty” - recenzja

Recenzja książki „Błękitne koperty”.
„Manipulacja to niebezpieczna rzecz. Na swój sposób obrzydliwa”. Co, jeśli ktoś zna Twoje życie lepiej, niż Ty sama? „Błękitne koperty” to książka, która od początku intryguje czytelnika pełnią niepokoju, tajemnic i psychologicznej gry.

Główną bohaterką powieści jest Łucja – z pozornie poukładanym życiem, satysfakcjonującą pracą, mieszkająca z narzeczonym, z którym jest w związku od 4 lat. Kobieta od lat otrzymuje listy od tajemniczej Przyjaciółki, które umieszczone są w charakterystycznych, błękitnych kopertach. Nie są to zwyczajne listy – z ich treści wynika, że osoba je pisząca doskonale zna zarówno przeszłość, jak i przyszłość Łucji, ponieważ przewiduje w nich wydarzenia, które dopiero mają nadejść. Kobieta przez wiele lat trzyma fakt istnienia listów w tajemnicy, a kiedy postanawia wyjawić swój sekret narzeczonemu – listy znikają, a ona sama przestaje ufać własnym zmysłom.

Marta Jednachowska mocno skupia się na psychice swojej bohaterki. Łucja to kobieta zagubiona, tonąca w wątpliwościach i domysłach, co jest prawdą, a co tylko wytworem jej umysłu. To ofiara zręcznego gaslightingu pod cieplutką kołderką zmartwień i chęci dbania o jej dobro. Autorka sprawnie opowiada o manipulacji, jednocześnie doskonale stosując ją wobec swoich odbiorców. Jako czytelnicy jesteśmy zdezorientowani, zaczynamy wątpić, czy tajemnicze listy naprawdę istnieją, a może są tylko wytworem wyobraźni Łucji. Narracja pierwszoosobowa pomaga spojrzeć na świat oczami głównej bohaterki, wczuć się w jej sytuację i w jej emocje. Jednocześnie ma się wręcz ochotę potrząsnąć bohaterką, by ustrzec ją przed jej własnymi wyborami i niejako odegrać rolę tajemniczej przyjaciółki z listów. Autorka doskonale pokazuje, jak łatwo pozbawić kogoś pewności siebie i sprawić, by zaczął wątpić w otaczającą go rzeczywistość. 

Zakończenie książki nie jest jednoznaczne. Autorka pozostawia czytelnikowi miejsce na dopowiedzenia, domysły i własną interpretację. W zależności od subiektywnych oczekiwań może to być zarówno zaleta, jak i wada tej powieści.

„Błękitne koperty” Marty Jednachowskiej to doskonała lektura na spokojne wieczory dla osób, które lubią atmosferę strachu, manipulacji, niepewności. To powieść dla tych, którym nie przeszkadzają krótkie dialogi, lubią rozmyślać wraz z bohaterami na temat ich wewnętrznych rozterek, a także wczuwać się w ich emocje i sytuacje. To książka o walce, by odzyskać  swój dawny blask. 

Paulina Kubuj-Bychawska

Marta Jednachowska, „Błękitne koperty”, Wydawnictwo Nova Res, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat