Artur Górski to reporter i autor wielu książek o tematyce kryminalnej. Od lat zajmuje się problematyką międzynarodowej przestępczości zorganizowanej, czego efektem są takie książki jak „Ruska mafia” czy „Gangi Izraela”. Ma na koncie również pozycje beletrystyczne oparte na faktach, takie jak „Spowiednik mafii”, a także serial audio „Dorwać gangstera”. Tym razem poleciał na drugi koniec świata – do Kolumbii – aby spotkać się z osadzonym tam Polakiem, a efektem tego jest reportaż „Byłem w kolumbijskim więzieniu”.
Po wielu miesiącach starań autor otrzymał zgodę na wejście do więzienia La Picota i spotkanie z osadzonym Polakiem. La Picota to jedno z najcięższych więzień świata; zakład karny, do którego trafiają największe „gwiazdy” międzynarodowego podziemia kryminalnego, od camorry po Clan del Golfo. Artur Górski dosłownie wszedł do więzienia – to nie jest tylko zbiór relacji z drugiej ręki, a realne rozmowy z rodakiem oraz innymi osadzonymi. Autor nie tylko rekonstruuje losy Polaka, ale wprowadza nas w ekosystem, w którym prawo stanowione przez państwo jest jedynie bladym tłem dla brutalnych reguł więziennej kasty. Obok Semergi poznajemy galerię postaci jak z najmroczniejszego thrillera: od bezwzględnych handlarzy narkotyków i morderców, aż po człowieka, który zuchwale ukradł różaniec papieża Piusa XII. Artur Górski przypomina również krwawe wydarzenia z udziałem karteli narkotykowych, które miały miejsce na terenie Kolumbii. Spotkał się także z Nicolasem Escobarem, ukochanym bratankiem Pabla, osławionego szefa kartelu z Medellín. Okazuje się, że to, co wiemy na temat kolumbijskich narcos, jest kreacją świata filmu i ma niewiele wspólnego z rzeczywistością.
Nie jest to zwykły reportaż „o więzieniu”. Artur Górski wchodzi w świat, który funkcjonuje jak osobne państwo – z własnymi zasadami, hierarchią i ekonomią. Więzienie działa jak mikrospołeczeństwo oparte na przemocy i pieniądzach, a realną władzę sprawują tu gangi i kartele. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda jak totalny chaos, ale z czasem widać, że istnieje hierarchia (kto rządzi, kto komu podlega) i są ustanowione „zasady gry”. Krwawe porachunki za przyzwoleniem strażników, broń palna w celach, handel narkotykami, wszechobecna korupcja – wszystko to dzieje się za murami więzienia La Picota.
Świat karteli i więziennych układów, które opisuje Górski, pokazany jest w sposób, który potrafi wciągnąć jak thriller – ale wszystko jest prawdziwe. Panuje tutaj bardzo mocny i realistyczny klimat, z brutalnymi opisami i bez żadnych upiększeń. Artur Górski zyskał unikalny dostęp do miejsca, do którego niewielu autorów miało okazję wejść. Książka pokazuje również, że rzeczywistość różni się od filmów i seriali o mafii i bossach narkotykowych. To znakomity reportaż, ale tylko dla osób o mocnych nerwach – dużo w nim przemocy, brutalności i beznadziei.
Klaudia Kwiatkowska
Artur Górski, „Byłem w kolumbijskim więzieniu”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2026.
Komentarze