„Czarne lato” - recenzja

Recenzja książki „Czarne lato”.
Wrocław, 1963 rok. Upalne lato. Wszyscy zastanawiają się, gdzie spędzić wakacje. Choroba potrafi jednak pokrzyżować wszystkie plany.

„Czarne lato” – nowa powieść Katarzyny Drogi – to nie tylko podróż w czasie, ale i bolesne przypomnienie niedawnych doświadczeń związanych z pandemią COVID-19.

Przyznam, że podchodziłam do tej książki z dużą rezerwą. Nie miałam ochoty czytać o epidemii ospy, spodziewałam się nudy. Jak bardzo się myliłam! Powieść pochłonęłam w trzy dni – nie mogłam się od niej oderwać. Losy bohaterów, splecione z historią epidemii, całkowicie mnie zafascynowały. Podświadomie szukałam podobieństw do pandemii koronawirusa – i znalazłam ich wiele. Bohaterowie są zaskakująco bliscy.

Katarzyna Droga snuje swoją opowieść z różnych perspektyw – poznajemy lekarzy, którzy poświęcają osobiste szczęście, by ratować innych oraz zwykłych wrocławian, nagle oderwanych od rodzin, „uwięzionych” w izolatoriach. Od razu pomyślałam: dziś mamy telefony komórkowe, kontakt z bliskimi jest łatwiejszy. Wtedy telefon stacjonarny miała tylko garstka ludzi. Odizolowani martwili się o swoje dzieci zostawione pod opieką kuzynki czy niezbyt lubianej teściowej, o rodziców, współmałżonków, psy, koty, rośliny… Każdy radził sobie na swój sposób – jedni bagatelizowali zagrożenie, inni popadali w panikę. Niektórzy próbowali uciekać z kwarantanny, jedni unikali szczepień, inni szczepili się od razu. Czy nie brzmi to znajomo?

Ogromne ukłony dla autorki za kreację postaci związanych ze służbą zdrowia – lekarzy, pielęgniarek – pokazanych jako bohaterowie, ale z ludzką twarzą, ze swoimi słabościami i emocjami. W tle tego wszystkiego toczy się zwykłe życie: ludzie się zakochują, zdradzają, rodzą się dzieci, rozpadają się małżeństwa.

Ile emocji kryje się w tej powieści! Strach, nadzieja, niepewność, tęsknota, miłość... Czytając kolejne strony, miałam wrażenie, że całkowicie zanurzam się w tym świecie – raz byłam jedną z tych, które pomagają chorym, a za chwilę kobietą odłączoną od swojego dziecka, martwiącą się o jego los. Trzeba naprawdę dużego talentu pisarskiego, by czytelnik tak silnie wczuł się w sytuację bohaterów. Za to należą się autorce ogromne gratulacje. Widać, że jest znakomitą obserwatorką ludzkich zachowań – w postawach jej postaci można bez trudu odnaleźć cząstkę siebie.

Przyznam też, że historia została opowiedziana niezwykle autentycznie – wyraźnie czuć, że autorka doskonale odrobiła lekcję historii. To także ważna lekcja dla nas wszystkich. Epidemia ospy wydarzyła się ponad 60 lat temu, pandemia COVID-19 – zaledwie chwilę temu. A ludzkie postawy? Zaskakująco podobne. Życie uczy nas, że nigdy nie możemy być pewni, co nas spotka i czy nasze plany potoczą się tak, jak tego oczekujemy.

Ta książka zostawiła mnie również z głęboką refleksją – na swojej drodze spotykamy różnych ludzi. Jedni bez wahania wyciągają pomocną dłoń, inni odwracają się, myśląc wyłącznie o sobie. Zaczęłam się zastanawiać, po której stronie barykady stanęłabym ja, gdyby przyszło mi zmierzyć się z sytuacją, w jakiej znaleźli się bohaterowie?

Polecam tę książkę wszystkim, którzy – choć nie mają wehikułu czasu – chcieliby choć na chwilę przenieść się do Wrocławia lat 60. To książka, która zostawia ślad, zmusza do refleksji i przypomina, że pewne doświadczenia są ponadczasowe.

Elżbieta Kaźmierowska
(elzbieta.kazmierowska@dlalejdis.pl)

Katarzyna Droga, „Czarne lato”, Wydawnictwo Znak JednymSłowem, Kraków, 2025.




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat