Odkąd Egmont zaczął wydawać serię W.I.T.C.H. po polsku, w grubej oprawie pilnuję, by swoją kolekcję powiększać systematycznie. Choć nie jestem fanką komiksów, ta seria jest wyjątkiem. Mam do niej sentyment i uważam ją za prawdziwą perełkę wśród serii o tematyce magicznej.
Tym razem na nasze bohaterki czeka spotkanie z niezwykłą syreną oraz z nowym, tajemniczym nauczycielem. W tej księdze magia splata się z codziennością, a przyjaźń stanowi niezwykłą siłę.
Księga dziewiętnasta pod względem długości jest zbliżona do osiemnastej. Fakt, że książka ma mniej stron niż wiele wcześniejszych części, nie oznacza, że twórcom skończyły się pomysły. Wydaje mi się wręcz, że w pewnych kwestiach ten tom jest nawet bardziej treściwy. Problemy, z którymi zmagają się bohaterki, są przedstawione wielopłaszczyznowo i mogą być jednymi z większych wyzwań, z jakimi miały do czynienia.
Tym razem położono nacisk na dojrzewanie i komplikujące się relacje, postrzeganie siebie i innych. Jak zwykle sporo miejsca zajmuje tu przyjaźń oraz miłość, jednak wątki nie płyną utartymi schematami. Dziewczęta przekonują się, że nic tak naprawdę nie jest czarne albo białe. Przełożyło się to na nieco mniejszą ilość sytuacji „po przemianie” W.I.T.C.H., kiedy to dziewczęta przybierają magiczną postać, a ich moce nad żywiołami nasilają się, co jednak nie sprawia, że brakuje zwrotów akcji. Te po prostu przybierają trochę inny klimat.
Klimat tego tomu zdominowały... wakacje. Świat wykreowano tak świetnie, że dosłownie czuje się promienie słońca. Jak już wspomniałam, rozwój głównych bohaterek wyszedł tu bardzo interesująco. Zostały postawione przed rozmaitymi wyborami, w sytuacjach bez prostych rozwiązań.
Interesujących postaci w tomie jest mnóstwo. Epizodyczni i poboczni bohaterowie zostali tu bardzo zgrabnie i niebanalnie wpleceni w treść. Jedyne, o co mam mały żal do twórców, to że nie kontynuowali tu wątku jednej z ciekawszych postaci. Może dwudziesty tom przyniesie więcej na ten temat.
Pewna ciągłość została jednak zachowana. Podobnie jak najwyższy poziom grafiki, która, jak w pozostałych częściach, jest po prostu piękna i stoi na wysokim poziomie. Wyraziste ilustracje z dopracowanymi tłami, idealnie trafiona kolorystyka i dynamika na każdej stronie cieszą oczy. Stosunek tekstu do obrazu także jak zawsze trafiony.
Tom dziewiętnasty wyróżnia się zawartością dodatkową, która pogłębia wiedzę o świecie W.I.T.C.H. W tym przypadku są to strony z informacjami i ciekawostkami o szkole głównych bohaterek, Sheffield, a więc m.in. mapa, legendy i to, jak wygląda ławka każdej z dziewcząt. Niestety jedna z grafik (mapa) znalazła się tam bardzo rozpikselowana… Cóż, zdarza się. Ogólnie jednak cieszę się z tego dodatku, bo bardzo mi go brakowało w pierwszych tomach, więc jestem zadowolona, że w końcu i na polski grunt zawitał.
Szczerze polecam nie tylko nastoletnim czytelniczkom, ale również tym dorosłym. By docenić treść i kreskę, nie trzeba być związanym z W.I.T.C.H. sentymentem, ponieważ ta seria oferuje naprawdę ciekawą, wciągającą zawartość i jest dopracowana w każdym detalu.
Kinga Żukowska
Teresa Radice, Alberto Zanon, Alessandro Ferrari; „Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 19”, Wydawnictwo Egmont, 2026.
Komentarze