Grady Hendrix stworzył świat, w który po prostu się wsiąka. Główną bohaterką jest Nevie, piętnastoletnia dziewczyna, która zachodzi w ciążę. Jej rodzina, podobnie jak wiele innych w latach 70., nie jest w stanie zaakceptować jej stanu. W tamtych czasach młoda, niezamężna dziewczyna oczekująca dziecka była uważana za hańbę, więc Nevie zostaje odesłana do przytułku dla ciężarnych nastolatek. Tam ma czekać na poród, ciężko pracując i mieszkając w trudnych warunkach. Mimo to znajduje iskierkę radości — poznaje inne dziewczyny, które podzielają jej los i z którymi może choć na chwilę poczuć się mniej samotna.
Pewnego dnia pod przytułek podjeżdża biblioteka na kółkach. Dziewczyny wypożyczają z niej książkę, która uczy je czarować. Początkowo traktują magię jak zabawę, próbując, czy w ogóle działa. Jednak po podpisaniu cyrografu z prawdziwą czarownicą niewinna zabawa zamienia się w realne zagrożenie.
Życie dziewczyn w przytułku zostało opisane niezwykle sugestywnie. Personel traktuje je jak grzesznice, które „rozłożyły nogi” i nie zasługują na odrobinę szacunku. Momentami naprawdę trudno było to czytać. Szczególnie poruszający okazał się rozdział, w którym Nevie trafia do szpitala, by urodzić dziecko. Brutalność, obojętność i cierpienie, którego doświadcza, zostały we mnie na długo. Niewyobrażalne jest to, że rodzice potrafili odsyłać własne córki do tak okropnych miejsc, a później oczekiwać, że wrócą do normalnego życia, jakby nic się nie wydarzyło. Gdyby to tylko było takie proste…
Przyznam, że nie jestem fanką fantasy, ale świat wykreowany w tej książce mnie zauroczył. Opisy przeżyć wewnętrznych i głębokie analizy psychologiczne bohaterów sprawiły, że mogłam poczuć się jak Nevie i inne dziewczyny — choć nie zawsze były to uczucia przyjemne. Tak jak Nevie wciągnęła się w książkę o magii, tak ja wciągnęłam się w „Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt”. To gruba powieść, ponad 450 stron, ale oderwanie się od niej graniczy z cudem.
Czytasz jeden rozdział, drugi, trzeci — i nie potrafisz jej odłożyć. Do pracy chodzisz niewyspana, a w głowie masz tylko jedną myśl: co dalej z Nevie, co jeszcze się wydarzy? To zasługa autora, który ma ogromny talent do budowania niezwykłych, wciągających historii. Dawno żadna powieść nie wciągnęła mnie tak mocno i dawno nie czułam tak realnej tęsknoty za literackim bohaterem.
Chwilami miałam wrażenie, że chcę wejść do tej książki, przytulić Nevie i jakoś ją pocieszyć. Jeszcze nigdy nie byłam tak wściekła na żadną postać, jak na jej ojca, który bez mrugnięcia okiem odesłał ją do przytułku. To były świeże, silne emocje — takie, które potrafi wywołać tylko wyjątkowo dobra, głęboka historia.
Bez wahania biegnijcie do księgarni — kupujcie i czytajcie! Radzę jednak zacząć wtedy, gdy będziecie mieli dla tej historii trochę przestrzeni. W przeciwnym razie wciągnie Was tak mocno, że wszystkie obowiązki zejdą na dalszy plan. Ta książka naprawdę uzależnia! Dla fanów powieści fantasy z nutką horroru będzie idealna!
Elżbieta Kaźmierowska
Grady Hendrix, „Czarownictwo dla zbłąkanych dziewcząt”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań, 2025.