„Do trzech razy śmierć” – recenzja

Recenzja książki „Do trzech razy śmierć”.
Kilka polskich pisarek zebranych w jednym miejscu, kobiet o różnych temperamentach i charakterach. To nie może skończyć się dobrze.

Alek Rogoziński, jako autor kryminałów zadebiutował w 2015 roku powieścią pt. "Ukochany z piekła rodem". Niedawno ukazała się jego kolejna książka zapowiadająca nową serię "Róża Krull na tropie" zatytułowana "Do trzech razy śmierć".

"Do trzech razy śmierć" jest moim pierwszym zetknięciem z kryminałami Rogozińskiego. Tym bardziej zabrałam się do czytania tej książki z dużą dozą ciekawości, która wyparowała już po kilkudziesięciu stronach.

Kilka polskich topowych pisarek zostaje zaproszonych na zjazd do malowniczego, oddalonego od cywilizacji dworku w Kopielnikach pod Krakowem. Jedną z nich jest główna bohaterka powieści Róża Krull. Raczej nie przepada ona za pozostałymi uczestniczkami zjazdu, ale chyba mając w perspektywnie rzekomą nagrodę za całokształt pracy, postanawia wziąć w nim udział.

Zjazd w samym kobiecym gronie nie brzmi dobrze (chyba wie to ten kto spędził jakiś czas z kilkoma kobietami zamkniętymi w odosobnieniu), a ten kończy się wręcz fatalnie. Kończy właściwie wtedy, gdy zaczyna, bo już podczas inauguracyjnej kolacji gine jedna z uczestniczek. A to dopiero początek tragicznych wydarzeń jakie będą miały miejsce w Kopielnikach.

Jakbym nie wiedziała, że książkę pisał mężczyzna nie zgadałbym, bo trochę trąci literaturą kobiecą. No chyba, że należy ją potraktować jako pastisz.

Historia opowiedziana w "Do trzech razy śmierć" jest napisana w dość infantylny sposób. Wszystkie pisarki, a właściwie większość bohaterów to miałkie i puste charaktery. Kobiety są jakieś takie na wskroś głupiutkie, niemal każda ma problemy z facetami, część z nich na widok przystojnego mężczyzny zdaje się wręcz ślinić. Panie Rogoziński nawet zdesperowane kobiety się tak nie zachowują.

Akcja książki jest bardzo szybka, nie powiem, za to wątek kryminalny jest, ale jakby go wcale nie było. W zasadzie morderstwo w tej książce jest tłem dla gadaniny bohaterek. Jak się dobrze wczytać, już w jednej czwartej książki można domyśleć się jaka będzie dalsza kryminalna fabuła, tak więc niestety zero zaskoczenia. No może trochę przy końcówce.

Fanom kryminałów, czy książek sensacyjnych nie mogę polecić "Do trzech razy śmierć", bo tylko się na niej zawiodą. Myślę, że jako czytelnicy tej książki dobrze odnajdą się wielbiciele literatury kobiecej, tej nie za bardzo ambitnej.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Alek Rogoziński, Do trzech razy śmierć, Wydawnictwo Filia, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat