„Dora Maar. Dwa oblicza miłości” – recenzja

Nowość wydawnicza „Dora Maar. Dwa oblicza miłości” – recenzja
Być muzą Picassa – przekleństwo czy zaszczyt?

„Marzyła o życiu pozbawionym konwenansów, pełnym niespodzianek i podbojów. Życiu, jakie tu, w Paryżu wiodła bohema. I choć do końca nie wiedziała, co szykuje dla niej los, była pewna, że chce żyć inspiracją, tanim czerwonym winem, papierosami, powietrzem i miłością, poezją, oszałamiającymi obrazami i rzeźbami”.

Dora Maar, a tak właściwie Henriette Theodora Markovitch, to fotografka i malarka, artystka oraz muza Pabla Picassa. Z tym ostatnim (na jej nieszczęście) kojarzona jest najbardziej. Nieszczęście, bo Dora Maar na długo, zanim poznała Picassa, robiła już karierę, a mimo to wciąż pozostaje w jego cieniu. Dodatkowo stosunek malarza do kobiet był, łagodnie mówiąc, nie najlepszy. Jej burzliwa relacja z Picassem jest niezwykle interesująca i nie sposób o niej nie wspomnieć, opowiadając historię Dory, ale Bettina Storks, pisząc tę książkę, postawiła sobie za cel pokazanie artystki jako indywiduum. Podtytuł ma sugerować, jak skomplikowaną była postacią.

Jak można się dowiedzieć z książki, Dora w latach trzydziestych była jedną z najbardziej znanych i utytułowanych fotografek modowych w Paryżu. Jej zdjęcia były mistrzowskie, o czym można przekonać się na własne oczy podczas wystaw. Jeśli nie mamy takiej sposobności, warto skorzystać z internetu, by docenić jej kunszt. Książka ma na celu uhonorowanie tej zepchniętej na drugi plan artystki, która niewątpliwie była ciekawą postacią.

„Dora Maar. Dwa oblicza miłości” nie jest jednak biografią. Książka zawiera liczne wątki biograficzne, ale jest uzupełniona o fikcję literacką, co zapewne miało nadać jej lekkości w czytaniu. Dla mnie stanowi to jednak minus, ponieważ musiałam oddzielać fikcję od prawdy. Książkę należy zatem traktować jako powieść o niezwykłej kobiecie. Autorka w swojej pracy uwzględniła fakty i wątki historyczne, a lektura wybiega też poza samą historię artystki i pokazuje, jakie trudności spotykały kobiety na drodze do sukcesu w świecie sztuki zdominowanym przez mężczyzn.

Dzięki licznym wystawom i książkom, jak ta autorstwa Bettiny Storks, Dora Maar wychodzi z cienia i odkrywana jest na nowo. Mam nadzieję, że ta powieść umożliwi szerszemu gronu osób poznanie tej utalentowanej fotografki; a Ci którzy już wcześniej o niej słyszeli, będą mieli okazję się do niej zbliżyć.

Emilia Ogrodzińska
(emilia.ogrodzinska@dlalejdis.pl)

Bettina Storks, „Dora Maar. Dwa oblicza miłości”, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa, 2025.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat