„Droga krwi” – recenzja

Recenzja książki „Droga krwi”.
„Droga krwi” to powieść, która od pierwszych stron nadaje ton ostrej niczym brzytwa historii. Wciąga bezlitośnie w wir gęsty, mroczny, wręcz ociekający grozą, w którym nikt nie jest tym, za kogo się przedstawia, a czytelnik podąża tym tropem, wiedząc, że tutaj ani przez chwilę nie zazna litości.

Akcja osadzona w latach dwudziestych XX wieku rozgrywa się w Wałbrzychu tak drobiazgowo odtworzonym, że przewracając kolejne strony, niemal czuje się wszechogarniający zapach wilgoci, który gnieździ się w ciemnych zaułkach. Chłód pogranicznego wiatru smaga czytelnika tak mocno jak zdania bohaterów przemierzających miasto, które nie jest tutaj jedynie tłem. Wałbrzych jest żywym organizmem, który dyktuje rytm wydarzeń i nie pozwala się oswobodzić.

Pod topograficzną precyzją kryją się walka o władzę, przemyt, bezlitosne więźniarki i półświatek ociekający przemocą. Krajewski nie cofa się przed niczym, malując rzeczywistość w jej najsurowszych barwach. To literatura dla osób, które nie boją się dosadności, w lekturze nie poszukują ukojenia, a brutalnej prawdy. W tej książce krew płynie szerokim strumieniem, a trup ściele się gęsto.

Plastyczny, szczegółowy język pisarza stoi w ostrej kontrze do brutalności zdarzeń. To zestawienie, które można pokochać albo odrzucić, lecz które z pewnością nie pozostawia czytelnika obojętnym. Pewien zgrzyt wprowadzają przypisy oraz niekonsekwentne nazewnictwo niemieckojęzyczne, które momentami wyrywa z narracyjnego transu. Wartka akcja gra jednak pierwsze skrzypce. Nie pozostawia chwili wytchnienia czy przestrzeni na głębszy oddech.

Na próżno szukać tu postaci kobiecych pełnych łagodności, delikatności i powabu. I to właśnie może zachwycić lub rozgniewać czytelnika. Nie ma tutaj półśrodków i eufemizmów względem kobiet, które mimo wszystko są osią najtrudniejszych emocji tej historii. Ich losy, kreślone z nieubłaganą konsekwencją, zmierzają ku czemuś, co czytelnik przeczuwa podskórnie od samego początku, a mimo to brnie w to dalej, gotowy przyjąć brutalny świat, takim, jaki jest.

Sięgając po prozę Krajewskiego, wie się zazwyczaj, czego się spodziewać. „Droga krwi” tę obietnicę spełnia, bo jest kawałem solidnie skrojonej, drobiazgowo osadzonej w czasie i miejscu prozy, która wciąga głębiej, niż można się spodziewać.

Karolina Janetta

Marek Krajewski, „Droga krwi”, Wydawnictwo Znak, Kraków, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat