Wiem, że nie ocenia się książki po okładce. Naprawdę wiem. Ale też jestem tylko człowiekiem – a kiedy zobaczyłam ten fiolet… mój ukochany, absolutnie bezkonkurencyjny kolor… no cóż. Rozsądek zrobił uprzejmie krok w tył, a ja już trzymałam książkę w rękach i przyznawałam jej pierwsze punkty na kredyt zaufania. Czy to profesjonalne? Absolutnie nie. Czy skuteczne? W tym przypadku – w stu procentach.
„Gentle Heart” autorstwa Mony Kasten bardzo szybko udowadnia, że za ładną oprawą idzie coś znacznie więcej niż tylko estetyka. Już na początku wita nas ostrzeżenie o trudniejszych treściach, które może lekko ostudzić entuzjazm, ale jednocześnie buduje ciekawość. I choć spodziewałam się emocjonalnego ciężaru większego kalibru, książka, zamiast przytłaczać, wciąga i trzyma w napięciu od pierwszych stron.
Poznajemy w niej Ashley Cruz – gwiazdę muzyki, która próbuje pozbierać się po burzliwym związku, oraz Logana Buckleya – gitarzystę, introwertyka zamkniętego w swoim świecie, który zdaje się funkcjonować na zupełnie innych zasadach niż reszta branży. Ashley i Logan to dwa światy, które teoretycznie nie powinny się spotkać, a jednak coś ich do siebie przyciąga – i jednocześnie odpycha. Są jak dwa bieguny, które nieustannie balansują między potrzebą bliskości a instynktowną chęcią ucieczki. Każde z nich niesie swój bagaż, swoje oczekiwania, swoje lęki i wyobrażenia o tym, jak „powinno” wyglądać życie i relacje. I właśnie to napięcie buduje całą tę historię.
Ogromnym plusem jest narracja prowadzona z dwóch perspektyw. Zaglądamy do głowy Ashley i Logana na przemian, widzimy te same sytuacje z dwóch zupełnie różnych punktów widzenia, łapiemy się na tym, że raz stoimy po jednej stronie, raz po drugiej, a czasem najchętniej weszlibyśmy między strony i delikatnie – albo i mniej delikatnie – popchnęli ich ku sobie.
Książka kipi emocjami. Tymi cichymi, niewypowiedzianymi, które duszą się pod powierzchnią, i tymi bardziej intensywnymi, które eksplodują w najmniej oczekiwanym momencie. Również w scenach bardziej zmysłowych nie ma tu miejsca na przypadkowość – one wynikają z relacji, z napięcia, z całej tej emocjonalnej układanki, którą autorka buduje z dużą świadomością.
Na tle tej historii przewija się też świat show-biznesu, który – jak się okazuje – nie ma w sobie wiele z bajki. To przestrzeń bezlitosna, wymagająca i często bez skrupułów. Taka, która potrafi wynieść na szczyt, ale równie szybko zrzucić w dół, jeśli tylko przestaniesz spełniać oczekiwania. I może właśnie dlatego ta historia działa tak dobrze – bo pod muzyczną, błyszczącą otoczką kryje się coś bardzo ludzkiego. Zagubienie, potrzeba bliskości, strach przed zranieniem i próba poukładania siebie w świecie, który wcale nie ułatwia tego zadania.
„Gentle Heart” to książka wciągająca, wielowarstwowa i emocjonalnie bardzo angażująca. Taka, którą czyta się z wypiekami na twarzy, ale też z tym lekkim ściskiem w środku, kiedy bohaterowie robią dokładnie to, czego nie powinni. I dokładnie dlatego nie da się od niej oderwać.
Katarzyna Chober
Mona Kasten, „Gentle Heart”, Wydawnictwo Jaguar, Warszawa, 2026.
Komentarze