„Gracja i furia”- recenzja

Recenzja książki „Gracja i furia”.
Coraz większa popularność dystopii, z naciskiem na feministyczne akcenty, musiała zakończyć się powstaniem książki próbującej być „Opowieścią podręcznej” dla nastolatek.

Jednak czy był to eksperyment udany?

Tracy Banghart stworzyła rzeczywistość, w której kobietom nie wolno czytać, pisać, a wszelkie decyzje dotyczące ich życia podejmują mężczyźni. To świat, w którym największym osiągnięciem kobiety jest zostanie wybraną do swoistego haremu Dziedzica, syna następcy tronu. Tak poznajemy dwie siostry: piękną i „hodowaną” od dziecka na Grację Serinę oraz niepokorną i wiecznie zbuntowaną Nomi, której przeznaczeniem jest zostać służką swej siostry.

Akcja zaczyna się, gdy w dniu wyboru Dziedzic zaskakuje wszystkich, decydując się wybrać na jedną z Gracji właśnie Nomi, dziewczynę absolutnie nieprzygotowaną do dworskiego życia. Co gorsza, Serine biorąc na siebie winę za występek siostry, zostaje zesłana na koszmarną wyspę, gdzie każdy dzień oznacza walkę o życie. Prowadzona dwutorowo narracja skacze od jednej do drugiej siostry, ukazując kontrastowo dwa różne światy, w których dziewczyny będą się musiały odnaleźć.

Jeżeli zamierzeniem autorki było stworzenie niewymagającego czytadła osadzonego w mało rozbudowanym świecie, to zamiar powiódł się w pełni. Jednak trudno mówić o lekturze wymagającej czy szczególnie ambitnej. Całość jest nieprzesadnie skomplikowaną, rozwój akcji można przewidzieć od pierwszej strony, bohaterowie są nakreśleni bardzo grubą kreską, a realia średnio trzymają się kupy. Jako wstęp do rozmowy o opresyjnych systemach czy też pozycji kobiety w świecie, książka Banghart też sprawdza się średnio. Na pierwszy plan wybija się wątek romansowy, więc trudno wczuć się w losy uciskanej mniejszości, skoro autorka więcej tekstu poświęca opisom flirtowania i tańców niż próbom zdobycia autonomii.

„Gracja i furia” wbrew szumnym zapowiedziom z okładki nie leżała nawet obok najsłynniejszej powieści Atwood, ale być może skłoni jakąś młodą czytelniczkę do sięgnięcia po dzieło bardziej ambitne i wymagające więcej wysiłku w trakcie lektury.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Tracy Banghart, „Gracja i furia”, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 2019 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat