Przyglądając się nowościom wydawniczym, odnoszę wrażenie, że kryminały stały się ostatnio niezwykle modne. A jeśli jest to kryminał, który przybył do nas wprost ze Skandynawii, to jego rynkowy sukces jest gwarantowany. I absolutnie nie piszę tego ironicznie! Z każdą kolejną książką przekonuję się, że nastała era kryminału, a północni autorzy znakomicie się w tych trendach odnaleźli.
To samo dotyczy Anne Holt. Widywałam jej książki już wcześniej, jednak „Śmierć demona” jest pierwszą, którą miałam okazję przeczytać. A czytało się ją znakomicie!
Mały dom dziecka, jakich już niewiele widuje się w Norwegii, przeznaczony dla dzieci szczególnie trudnych, staje się niemym świadkiem zabójstwa w iście klasycznym stylu – wbito nóż w plecy kierowniczce ośrodka. Sprawę prowadzi komisarz Hanne Wilhelmsen (znana już zapewne czytelnikom pozostałych części serii) wraz ze swym zespołem. Okazuje się, że ze znalezieniem motywu zbrodni nie powinno być większych problemów, a wręcz problemem okazać się może ich nadmiar… Na dodatek w całej tej historii pojawia się dwunastoletni Olav, który wzbudza strach nie tylko w dzieciach i dorosłych, ale także we własnej matce.
„Śmierć demona” właściwie pochłonęłam. Ani przez moment nie czułam znużenia, zniecierpliwienia, złości. Za to z każdym kolejnym elementem kryminalnej łamigłówki czułam wzrastającą ciekawość, jak to wszystko się skończy. Złożyło się na to zapewne kilka czynników: świetny styl Anne Holt, mam wrażenie, że wręcz stworzony do pisania kryminałów, niezwykle sprawnie poprowadzona akcja i prosta, a jednocześnie intrygująca fabuła. W sumie wyszedł z tego naprawdę przyzwoity kryminał.
Tych, którzy podobnie jak ja nie mieli wcześniej okazji zapoznać się z książkami Anne Holt i obawiają się, że rozpoczęcie lektury cyklu o Hanne Wilhelmsen od trzeciej części, a więc „Śmierci demona”, zaburzy zrozumienie książki, pragnę uspokoić. „Śmierć demona” czytało się jak pewną zamkniętą całość, jedynie w przypadku wątków osobistych samej bohaterki można było dojść do wniosku, że przewijały się one już w poprzednich częściach. Anne Holt udało się jednak naturalnie wprowadzić czytelnika w życie bohaterki, nie powinno więc być najmniejszych problemów ze zrozumieniem całości. A tym, którym Hanne przypadła do gustu, z zamkniętymi oczami polecić mogę pozostałe części cyklu, bo jeśli nie odstają one jakościowo od „Śmierci demona”, to trafiliśmy na prawdziwą żyłę kryminalnego złota.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Anne Holt „Śmierć demona”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2011
Komentarze