„Jeffrey Dahmer. Bez cenzury” - recenzja

Recenzja książki „Jeffrey Dahmer. Bez cenzury” - recenzja
Coś dla fanów true crime, czyli książka Renaty Kuryłowicz „Jeffrey Dahmer. Bez cenzury. Narodziny mordercy i kanibala”.

Jak rodzi się potwór? Czy każdy człowiek jest w stanie kogoś zabić? Czy w każdym z nas jest zło? Autorka książki o Dahmerze stara się przedstawić go nie jako potwora, bestię czy diabła, ale jako człowieka — takiego samego jak każdy z nas, a jednak zepsutego do szpiku kości. Przedstawia jego dzieciństwo, relacje z rodzicami i babcią, opisuje dom, w którym się wychował. Pokazuje, jak wyglądała jego młodość, samotność i narastające problemy, które z czasem zaczęły prowadzić go w coraz mroczniejsze rejony.

Autorka opisuje także moment, w którym Dahmer dopuścił się pierwszego morderstwa, a później kolejnych. Pokazuje, jak stopniowo przekraczał kolejne granice i jak bardzo jego zbrodnie wymykały się ludzkiemu zrozumieniu. Przyznam, że książka jest wstrząsająca, a opisy bardzo sugestywne, momentami naprawdę mocne i dosadne. Nie ma tu łagodzenia faktów ani omijania najtrudniejszych fragmentów. Ale chyba tak właśnie powinno być. W końcu to historia gwałciciela, kanibala i nekrofila. Trudno opowiadać o takich zbrodniach w sposób delikatny czy wygładzony.

Jest to obraz Dahmera nieco inny niż ten znany z serialu na Netflixie. Mam wrażenie, że w książce jest on pokazany w sposób bardziej szczegółowy, głębszy i zdecydowanie bardziej brutalny. Autorka nie skupia się wyłącznie na samych zbrodniach, ale próbuje też zrozumieć, skąd wziął się człowiek zdolny do tak potwornych czynów. „Boimy się tego, czego nie rozumiemy, a zarazem źródło strachu nas pociąga” – ten cytat doskonale pokazuje, dlaczego tak wielu z nas sięga po książki czy podcasty o prawdziwych zbrodniach.

Na pewno nie jest to książka dla wszystkich. Trzeba mieć mocne nerwy i sporą odporność, żeby czytać o zbrodniach, które momentami wykraczają poza granice naszej wyobraźni. Niektóre fragmenty naprawdę zostają w głowie na długo. Jednocześnie trzeba przyznać, że autorka wykonała ogrom pracy, starając się jak najdokładniej przeanalizować postać Dahmera. Korzystała przy tym z wielu różnych źródeł — filmów dokumentalnych, książek, seriali, podcastów, a także materiałów dotyczących samego śledztwa i procesu. Bibliografia jest bardzo bogata i widać, że Kuryłowicz przeprowadziła solidne, dogłębne badania, zanim usiadła do napisania tej książki.

W książce znajdziemy nie tylko opis życia Dahmera i jego zbrodni. Autorka bardzo dokładnie przedstawia również przebieg rozprawy sądowej oraz to, co działo się już po niej. Porusza między innymi temat sprzedaży pamiątek związanych z Dahmerem — przedmiotów, które osiągały ceny sięgające tysięcy dolarów. To pokazuje, jak ogromne zainteresowanie budzą takie postacie i jak bardzo fascynuje nas zło. Nie bez powodu podcasty, filmy czy książki z gatunku true crime cieszą się dziś tak wielką popularnością.

Książka Kuryłowicz zdecydowanie nie jest lekką i przyjemną lekturą. To raczej trudna, momentami bardzo ciężka historia, która potrafi wywołać wiele emocji. Muszę jednak wspomnieć także o języku. Książka jest napisana poprawnie, a styl autorki sprawia, że czyta się ją bardzo szybko i z dużym zainteresowaniem, mimo że temat jest niezwykle trudny.

Na końcu zostajemy z wieloma pytaniami. Pytaniami o naturę zła, o granice ludzkiej psychiki i o to, czy takie zło można było w jakikolwiek sposób powstrzymać. Książka zostawia czytelnika z refleksją i nie daje prostych odpowiedzi. I może właśnie dlatego tak trudno o niej zapomnieć.

Elżbieta Kaźmierowska

Renata Kuryłowicz, „Jeffrey Dahmer. Bez cenzury. Narodziny mordercy i kanibala”, Wydawnictwo Znak JednymSłowem, Kraków, 2026.




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat