„Kapsuła” Wojciecha Wójcika to gruba, mocno rozbudowana i jeszcze bardziej wciągająca książka. Justyna Wysocka – szkolna bibliotekarka – odpowiada za przygotowanie apelu z okazji jubileuszu szkoły. Podczas uroczystości wyświetlane są stare zdjęcia wyciągnięte z kapsuły czasu. I nagle na jednym z nich pojawia się naga kobieta. Nic dziwnego, że wybucha afera, a bibliotekarka musi składać wyjaśnienia. Na tym wszystko mogłoby się zakończyć, ale tego samego wieczoru w szkole wybucha pożar. Ginie w nim szkolny psycholog, wokół którego od dawna krążyły niepokojące plotki. A gdy do tego dochodzi jeszcze zaginięcie uczennicy, robi się naprawdę interesująco.
To jedna z tych powieści, które mają niezwykle wielowarstwową fabułę. Każdy z bohaterów próbuje odnaleźć się w skomplikowanych okolicznościach – jeden szuka zaginionej dziewczyny, w której się podkochuje, drugi próbuje ustalić, dlaczego psycholog zginął w pożarze, a trzeci drąży sprawy sprzed kilkudziesięciu lat. Przyznam, że na początku liczba wątków mnie przytłoczyła. Miałam wrażenie, że każdy z nich jest opisany aż nazbyt szczegółowo, chyba nie doceniłam kunsztu autora. Dopiero później zrozumiałam, że to świadomy zabieg, umożliwiający głębokie wejście w relacje międzyludzkie, zajrzenie do głów bohaterów i wyłapanie najważniejszych faktów z różnych śledztw.
Książka podzielona jest na bardzo długie rozdziały – przyznam, że wolę krótszy podział, ale przy takiej liczbie wątków i tak bogatej konstrukcji pewnie dokładnie o to chodziło autorowi. Pomimo poważnej tematyki można tu też znaleźć zabawne elementy, przy których naprawdę trudno się nie uśmiechnąć. Bohaterowie są sympatyczni, każdy nosi swój bagaż doświadczeń, a co najistotniejsze – naprawdę długo zastanawiamy się, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. A przecież wszystko zaczęło się od jednego nagiego zdjęcia.
Uwielbiam kryminały, które łączą w sobie elementy obyczajowe, stare historie sprzed lat, sprawy dawno przykryte kurzem, a jednak wciąż wywołujące emocje i zaskakująco mocno nawiązujące do tego, co dzieje się teraz. Tę powieść naprawdę trzeba smakować – powoli, uważnie, z pełną gotowością, by wejść w buty bohaterów i poczuć wszystko to, co oni. To nie jest książka na dwa wieczory, szybka i lekka. To jedna z tych historii, które zostają w głowie na długo, które analizowałam niemal podświadomie: zastanawiałam się, co będzie dalej, jak połączą się wszystkie wątki i jakie rozwiązanie przyniesie misternie skonstruowana intryga.
Momentami miałam wrażenie, że nigdy nie poznam prawdy – sprawa wydawała się tak wielowątkowa i pogmatwana, że każde przypuszczenie natychmiast wywracało się do góry nogami. Jednocześnie właśnie to było w tym wszystkim najciekawsze.
Lubię takie książki – wymagające, pełne emocji, w których przeszłość przenika teraźniejszość, a każdy bohater niesie swoją historię. Tutaj wszystko zagrało idealnie. To powieść, którą się przeżywa, a nie tylko czyta; taka, do której myślami wraca się jeszcze długo po odłożeniu jej na półkę.
Elżbieta Kaźmierowska
Wojciech Wójcik, „Kapsuła”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań, 2025.