„Kobieta dość doskonała” – recenzja

Recenzja książki „Kobieta dość doskonała”.
Czy jestem już wystarczająco dobra? Rozmiar moich piersi, umiejętności kulinarne i staranny makijaż. Czy wszystko, aby na pewno, jest w porządku?

Sprawdzam wiele książek, które mam przyjemność recenzować. Czytam o autorach, dowiaduje się, jaka tym razem czeka mnie przygoda. Tym razem było inaczej. Przeczytałam tytuł i od razu podjęłam się tego wyzwania. Dlaczego? Dlatego, że jestem kobietą. To chyba tłumaczy wszystko. Nie zawiodłam się i spodziewałam się dokładnie tego, co zastałam. Mianowicie babskie wsparcie, bez koloryzowania i lania wody. Chociaż wiem, że kobieta doskonała nie istnieje, to jakoś przyjemnie żyje mi się z tą myślą. Sylwia Kubryńska – felietonistka „Wysokich Obcasów”, podjęła się jakże trudnego tematu. Czy naprawdę tak wiele się od nas wymaga? Na wiele rzeczy nie zwracamy uwagi. Wiele z nich przyjęłyśmy już za pewnik. Przecież muszę być dobrą matką! Przecież kobieta powinna dobrze gotować! Powieszone pranie, wyniesione śmieci i umyta podłoga. Kto to zrobi, jak nie ja?! Żyjemy z naszymi przekonaniami, które mówią, jak powinnyśmy żyć. Podoba mi się zwrócenie uwagi na to, że cała ta historia ciągnie się od pokoleń. Skoro nasze babcie mówią, że powinnyśmy chodzić kobieco, to znaczy, że na pewno tak robiły. Skoro mówią, że powinnyśmy szukać pełnego miłości człowieka, to pewnie takiego miały. Niestety to wszystko bardzo często nazywa się „niespełnionymi ambicjami”. Sylwia Kubryńska zaczyna książkę od swoich młodzieńczych lat. Prowadzi nas przez całe swoje życie, zwracając uwagę na kluczowe momenty. Bardzo trafne jest podanie przykładowej „Eli Kozior”, którą każdy w swoim życiu ma. Ona ma lepsze oceny, jest zgrabniejsza i chodzi bardziej kobieco. Każdego z nas prześladuje dziecięca trauma w postaci niewinnego rywala. Tak naprawdę nikt nie chciał nas porównywać, a całe życie czuliśmy się z tego powodu gorsi. I chociaż szkolne przygody z Elą Kozior, poszły już w zapomnienie, to na drodze zawodowej pojawi się kolejna. Ta, będzie nosiła ładniejsze garsonki, lepiej upięte włosy i drogą biżuterię. Po przeczytaniu książki Sylwii Kubryńskiej, dochodzi do nas pewna, niesamowicie ważna myśl. Ela Kozior też ma swojego rywala. Ona też chce zmienić w sobie wiele rzeczy i dorównać temu, z kim ją swojego czasu porównywano. Niekończąca się historia. Autorka prowadzi nas przez całe swoje życie z niesamowitym humorem. Cały czas miałam wrażenie, że ją znam. Jest tak do mnie podobna! Niemożliwe, że nigdy się nie spotkałyśmy. No właśnie. Mam wrażenie, że widujemy się codziennie. Toczymy te same walki. Czy Sylwia podaje nam rozwiązanie tych odwiecznych zagadek? Nie, bo takiego nikt jeszcze nie wynalazł. Gdzie, zatem leży złoty środek?

Książkę polecam każdej, ale to absolutnie każdej kobiecie. Tej, która wchodzi w dorosłe życie, ale i tej, która jest u jego schyłku. Jak dobrze zdać sobie sprawę z tego, że nie jest się samotną wyspą. Te same problemy, dylematy, myśli i rozczarowania. Nieprzerwalna, pokoleniowa wojna. Nas z nami. Piękniejsze, bystrzejsze, bardziej zadbane i zorganizowane. Niczym Ela Kozior. Nic innego nie pozostaje, jak zaakceptować każdą swoją niedoskonałość i cieszyć się z niej z całych sił. Dlaczego? Dlatego, że to właśnie one nas kształtują i nadają charakteru. Jak dobrze Sylwio, że nam to uświadamiasz. Dla wszystkich niedoskonałych kobiet.

Paula Purgał
(paula.purgal@dlalejdis.pl)

Sylwia Kubryńska, Kobieta dość doskonała, Czwarta Strona, Poznań 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat