Kobieta w świecie magów

Recenzja książki „Uczta dusz”.
Kobieta po przejściach pragnie uznania i mocy. Tak oto na męską scenę magów wkracza nowa i nieprzewidywalna postać.

W swojej najnowszej książce C.S. Friedman powraca do wątku magii, która choć może uzdrawiać, bywa kreowana na podstawie śmierci. W trylogii Zimnego Ognia  nieśmiertelność była powodem, dla którego niektórzy bohaterowie zawierali pakt z ciemnymi mocami. Pożerając dusze, Gerald Tarrant zdobywał siłę potrzebną chociażby do tworzenia własnego świata: ekosystemu mrocznej Puszczy.  Nawet lecząc, mógł tylko zabijać to co niepożądane, ale i żywe.

W  nowym cyklu, który otwiera „Uczta dusz”, ten temat powraca, ale w innej formie. Oto do królestwa rządzonego przez Dantona zostaje wezwany jeden z Magistrów, czyli magów. Syn króla choruje na tajemniczą i postępującą chorobę. Zaufany czarnoksiężnik władcy chce w zasadzie w obecności kolegów potwierdzić własną teorię. Dziedzic jest tzw. konsortem, czyli dawcą energii życiowej dla innego maga, bowiem w świecie zamieszkiwanym przez Magistrów siły magiczne czerpie się z własnych sił życiowych. Czary oznaczają utratę athry, czyli energii ducha, która także tworzy życie na poziomie fizycznym. Magowie funkcjonują więc niczym wampiry, wysysając powoli siły nieświadomych dawców. Gdy skończy się jeden, trzeba dokonać Przejścia, czyli chwilowej śmierci i pozyskać kolejnego. W sprzęganiu mocy życiowych własnych i innych pomaga tajemna wiedza oraz wrodzony talent. Zwykli ludzie nie wiedzą o tym i co więcej nie znają tego procederu. I tak co najwyżej korzystają z usług czarownic. Kobiety te też mogą dokonywać uzdrowień lub magicznych sztuczek. Ich athra jest jednak nieodnawialna. Od wieków tylko mężczyźni mogą być Magistrami. Tymczasem oprócz choroby Andovana pojawiają się także liczne, choć różnorodne, niepokojące sygnały mogące świadczyć tylko o jednym – nadchodzącej wojnie. W takich właśnie okolicznościach na scenę wkracza Kamala. Była dziecięca prostytutka, sprzedana przez matkę, wykorzystywana całe życie. Ma jednak w sobie niezniszczalną wolę  i dar, który chce wykorzystać tylko na jeden sposób. Zostać nowym Magistrem.

„Uczta dusz” to sprawnie i płynnie napisana książka. Bohaterowie pochodzą z różnych światów i związani są z różnymi siłami natury, służą także różnym Bogom. Niektórzy z nich poświęcą się, by ratować państwo. Inni zrobią wszystko, by zaistnieć na kartach historii. Kamala chce podążać swoją drogą, nawet jeśli oznacza to łamanie dotychczasowych zasad. Po ceremonii Przejścia ma w sobie wielką siłę. Jednym z jej głównych atutów jest hart ducha i wiara we własne siły. Walka o akceptację w klanie do którego wcześniej nie należała żadna z kobiet ma w sobie prawdopodobnie wiele podobieństw do nieco mniej magicznych historii z obecnych czasów. Zapewne niektóre z czytelniczek doświadczyły na własnej skórze chociażby trudności w życiu zawodowym, spowodowanych właśnie płcią, a nie brakiem wiedzy czy kompetencji. Tu mogą znaleźć ujście różnych frustracji. Proszę się jednak nie bać. „Uczta dusz” to nie jest poradnik szkoleniowy dla zainteresowanych. To dobrze napisana wielowątkowa fantasy z kobietą w roli głównej.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

C.S. Friedman, „Uczta dusz”, Prószynski i S-ka, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat